Po bezbramkowej pierwszej połowie nikt nie spodziewał się, że druga część spotkania z Bournemouth zakończy się katastrofą. Podopieczni Maurizio Sarriego przegrali aż 0:4. Takiego blamażu Chelsea nie zanotowała od 23 lat!

 

Po meczu szkoleniowiec zatrzymał piłkarzy na ponad 40 minut w szatni. Twierdzi, że chciał porozmawiać z nimi bez obecności świadków. Nie była to bowiem pierwsza porażka zespołu. W poprzedniej kolejce przegrali 0:2 z Arsenalem. "Ciężko mi zmotywować tę drużynę" - informował wtedy Sarri.

 

Szkoleniowiec wziął winę za porażkę na swoje barki. "To był mój błąd, ale po pierwszej połowie, w której dominowaliśmy, nikt nie spodziewał się, że może nam się przytrafić katastrofa. Nie potrafię zrozumieć jak to się stało" - stwierdził. "Kiedy dwa miesiące temu napotkaliśmy trudności, straciliśmy swoją tożsamość i graliśmy jako jedenaście indywidualności" - dodał.

 

Sarri zastąpił na stanowisku trenera Chelsea Antonio Conte. Przez pierwsze dwanaście spotkań zespół był niepokonany, lecz w ciągu kolejnych dwunastu czterokrotnie poniósł porażkę. Szkoleniowiec po zwycięstwie z Tottenhamem w półfinale Pucharu Ligi Angielskiej myślał, że sytuacja jest opanowana. Po meczu z Bournemouth powiedział jednak swoim piłkarzom, że muszą coś zmienić w mentalności.

"Jestem sfrustrowany. To bardzo silny cios, ponieważ wiedzieliśmy, że ten mecz jest bardzo ważny" - zakończył.