Ten sezon dla jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów siatkarskich to jeden wielki koszmar. Co chwila sześciokrotnym mistrzom Polski rzucane są kłody pod nogi. Problemy kadrowe, problemy finansowe, a teraz dodatkowo problem z... halą. A przecież pod Jasną Górą nie brakuje obiektów sportowych. Problem w tym, że brakuje również wolnych terminów...

 

- Jest mi osobiście bardzo przykro z tego powodu. Wiele czynników się na to złożyło, ale realia są po prostu takie, że hala jest w tym terminie zajęta. Przez cały weekend odbędzie się tam jakaś prywatna impreza, tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia jaka. Hala Polonia również jest zajęta. Odmówiono nam także na innych częstochowskich obiektach, więc nie zostało nam żadne inne możliwe rozwiązanie jak hala na obrzeżach Częstochowy - mówiąc delikatnie - powiedział w rozmowie z Radio FON, prezes Tauron AZS, Kamil Filipski.

 

Częstochowianie najbliższy mecz ligowy ze Ślepskiem Suwałki rozegrają zatem w Kamienicy Polskiej, która oddalona jest 20 kilometrów od Częstochowy.

 

- Możemy jedynie przeprosić wszystkich kibiców. Nam też jest bardzo przykro, że taka sytuacja ma miejsce. Myślę, że trzeba coś z tym zrobić, żeby w przyszłości to się nie powtórzyło. Prosiliśmy Ślepsk i związek, żeby przychylili się do tego, żebyśmy ten mecz mogli zagrać w przyszłym tygodniu - poniedziałek, wtorek, środa, bo wolimy grać w tygodniu, ale jednak w swojej hali. Ślepsk ma jednak swój terminarz i swoje prawo, żeby odmówić i odmówił. Spotkamy się w sobotę w dość niecodziennym anturażu - skwitował Filipski.

 

Tauron AZS Częstochowa zajmuje ostatnie miejsce w tabeli pierwszej ligi i rozpaczliwie walczy o uniknięcie spadku. Istnieją obawy, że najbliższy "domowy" mecz akademików nie będzie jedyny, który zostanie rozegrany na neutralnym gruncie, ponieważ nie ma gwarancji powrotu do obiektu HSC.

 

WYNIKI I TABELA PIERWSZEJ LIGI SIATKARZY