Po objęciu Manchesteru United przez Solskjaera zespół grał jak z nut. Jedyną skazą był nieudany występ z Burnley, kiedy to Czerwone Diabły w ostatnich sekundach uratowały remis. Norweski menedżer musiał zareagować na stratę punktów, a jego podopieczni przyjechali do Leicester po trzy punkty.
 
Komplet oczek dała Czerwonym Diabłom koncertowa akcja z początku spotkania, gdy Paul Pogba idealnym podaniem obsłużył Marcusa Rashforda. Była to więc akcja dwóch zawodników, którzy pod skrzydłami nowego trenera spisują się najlepiej: angielski snajper doskonale opanował górną piłkę od rozgrywającego i z zimną krwią spytał Kaspera Schmeichela "w który róg".
 
W dalszych fragmentach spotkania zespołem lepszym byli gospodarze, którzy ostatnio grają w kratkę: potrafią tracić punkty ze średniakami, by na Anfield Road zdominować lidera Premier League, Liverpool i wywieść z jaskini lwa cenny punkcik. Najlepsze okazje marnowali James Maddison, Rachid Ghezzal i Jamie Vardy, jednak zawsze na posterunku był David de Gea. Być może najlepszą okazję do wyrównania zmarnował Johnny Evans, a więc były zawodnik United - nie trafił on w piłkę po zgraniu głową partnera z defensywy, Harry'ego Maguire'a.
 
Manchester United wygrał więc swój dziewiąty mecz na dziesięć prowadzonych przez Solskjaera. Tymczasowy menedżer zespołu z Manchesteru pozostaje bez porażki za sterami klubu z Old Trafford.
 
Leicester City - Manchester United 0:1 (0:1)
 
Bramka: Rashford 9