Igor Marczak: Jaka Twoim zdaniem będzie atmosfera na Torwarze 16 marca?

 

Szymon Bajor: Mam nadzieję, że będzie dużo kibiców, bo będzie walczyć mnóstwo świetnych zawodników. Będzie więc co oglądać. Ja wracam po roku przerwy, a w Polsce nie walczyłem już chyba ze trzy lata. W pewnym sensie jest to więc dla mnie nowe wyzwanie. Na pewno część kibiców z Rzeszowa zabiorę ze sobą.

 

Nie walczyłeś rok. A jak wspominasz to ostatnie starcie z Rosjaninem Alexem Emelianenko?

 

Cóż, walka była przegrana, w pierwszej rundzie i w brzydki sposób. Staram się więc do niej nie wracać, nie wspominam jej. Być może zaraz po walce przez pierwszy miesiąc lub dwa wracałem myślami, analizowałem to. Mam nadzieję, że wyciągnąłem wnioski. A czy wyciągnąłem, będziecie mogli zobaczyć 16 marca w Warszawie.

 

Jak wyglądają Twoje przygotowania do najbliższego pojedynku?

 

Przygotowania idą pełna parą. Staram się spędzać na treningu każdą wolną chwilę. Trochę walk już stoczyłem i znam już swój organizm, więc staram się nie przetrenować, żeby forma była na 16 marca, a nie teraz czy za tydzień. Zmieniłem nieco zespół, mam nowego trenera od "stójki", nowego od zapasów. Szlifuję formę i mam nadzieję, że wyniki tej pracy, którą wykonałem przez ostatni rok, będzie można zobaczyć właśnie podczas tej gali.

 

Czym dla Ciebie będzie debiut w organizacji FEN? Trafiasz na wielką galę, podczas niej odbędą się aż trzy walki mistrzowskie. To będzie show!

 

Dla mnie to ogromne wyróżnienie. Walczyłem wcześniej na wielkich galach i jestem oswojony z halą pełną kibiców. Mam nadzieję, że tym razem też się nie spalę i zrobię swoje. Oczywiście stresuje się jak przed każdą walką. To nie są sporty drużynowe, gdzie winę za niepowodzenie możesz zwalić na cały zespół. To sport indywidualny, gdzie konsekwencje ponoszę tylko ja. Jesteśmy tylko ja i rywal. I sędzia, ale on jest tylko po to, by ewentualnie uratować mi trochę zdrowia.

 

Twoim rywalem będzie Grzegorz Ciepliński. W czym widzisz jego mocne, a w czym słabe strony?

 

To będzie fajne wyzwanie. Szczerze mówiąc, jeszcze go dobrze nie przeanalizowałem. Widziałem jedna walkę Grzegorza, to twardy zawodnik. Nie ważne jaki będzie wynik naszego starcia, czy mi podniosą rękę, czy Grzegorzowi. Życzę mu wielu sukcesów w przyszłości, bo widzę, że nie boi się wyzwań.