Przed rokiem stołeczny zespół przeszedł podobną przemianę, jednak ówczesny szkoleniowiec Romeo Jozak wzmocnił drużyną zawodnikami z Bałkanów. Chorwat nie dotrwał do końca sezonu, a zastąpił go jego asystent Dean Klafuric. Nie potrafił jednak przygotować odpowiednio do nowego sezonu drużyny, która szybko i w kiepskim stylu odpadła z międzynarodowej rywalizacji.

 

Wielkim zaufaniem przez właściciela klubu Dariusza Mioduskiego został obdarzony Sa Pinto. Słynący z silnego charakteru Portugalczyk dostał dużą władzę przy Łazienkowskiej. Od zespołu odsunął kilku kluczowych zawodników.

 

Na oba zgrupowania nie zabrał Arkadiusza Malarza, Gwinejczyka Jose Kante, Włocha Cristiana Pasquato, Luksemburczyka Chrisa Philippsa i Mateusza Hołowni. Tylko ten pierwszy zadeklarował, że nie odejdzie zimą z zespołu mistrza Polski. Kante został wypożyczony na pół roku do występującego w drugiej lidze hiszpańskiej Club Gimnastic de Tarragona.

 

Po wielu transferowych przymiarkach zakończyła się przygoda z Legią Michała Pazdana. U Sa Pinto nie miał on wysokich notowań i odszedł do broniącego się przed spadkiem z ligi tureckiej Ankaragucu. Portugalski szkoleniowiec nie cenił również Krzysztofa Mączyńskiego, który po długim okresie spędzonym w rezerwach, związał się ze Śląskiem Wrocław.

 

- Ubiegłoroczne okienko było ważne ze względu na rekonstrukcję zespołu. Teraz nie przewiduję tak dużej intensywności, bo nie potrzebujemy wielu zmian. Poza tym mamy ograniczenia budżetowe i nie jesteśmy w stanie poszaleć na rynku transferowym - mówił w grudniu Mioduski.

 

I faktycznie transfery nie były imponujące. Z Legią związali się trzej Portugalczycy: 27-letni Salvador Agra, 25-letni Luis Rocha i 24-letni Iuri Medeiros. Najbardziej okazałe piłkarskie CV ma ten ostatni, gdyż mistrz Polski wypożyczył go ze Sportingu Lizbona, a były młodzieżowy wicemistrz Europy przez ostatni rok występował we włoskiej Genoi CFC. Tym samym w stołecznej ekipie jest już pięciu Portugalczyków, gdyż wspomniana trójka dołączyła do Cafu i Andre Martinsa.

 

Zimą z Legią kontrakty podpisali również 19-letni Kacper Kostorz i 17-letni Kacper Skibicki, ale obaj mają dołączyć do stołecznego zespołu dopiero latem.

 

Brak głośnych transferów to skutek absencji w fazie grupowej europejskich pucharów drugi sezon z rzędu. To odbiło się na budżecie klubu, bo z własnych środków musiał go zasilić Mioduski.

 

- Na pewno pomogą nam większe wpływy z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych, ale problemem były konstrukcje kontraktów i poziom kosztów, które ponosiliśmy. To była nasza "kula u nogi", która powodowała, że nie byliśmy w stanie zejść z tego z dnia na dzień. Teraz głównie koncentrujemy się na zwiększeniu przychodów. Nie chcę zmniejszać kosztów, tylko - jak to powinno być w idealnym świecie - więcej inwestować w klub i piłkarzy. Jeżeli jednak nie ma szans osiągnąć przychodów na takim poziomie lub są one obarczone ryzykiem jak w tym roku, to nie możemy sobie pozwolić na duże wydatki - przyznał właściciel Legii.

 

Poza obroną tytułu, postawił przed Sa Pinto cel w postaci zaistnienia na arenie międzynarodowej, czyli co najmniej awansu do fazy grupowej Ligi Europejskiej.

 

- Bardzo dobrze oceniam czas spędzony w Legii. Kiedy przyszedłem do niej, ekipa zajmowała piąte miejsce w tabeli, była smutna, bez motywacji i wiary. W klubie, który jest przyzwyczajony do zwycięstw, dominowała atmosfera przygnębienia - powiedział Sa Pinto w wywiadzie udzielonemu portalowi "Mais Futebol".

 

Mistrzowie Polski obydwa zimowe zgrupowania zorganizowali w pobliżu Setubal, na portugalskim półwyspie Troia. Tam rozegrali sparingi z lokalnymi drużynami: z trzecioligowymi Clube Olimpico do Montijo (4:1), Amora FC (2:0), Alverca FC (1:2), drugoligowym CD Mafra (2:1), ekstraklasową Vitorią Setubal (1:0) i drugoligowym Cova Piedade (0:2).

 

Legia po 20 kolejkach zajmuje drugie miejsce w ekstraklasie i traci trzy punkty do prowadzącej Lechii Gdańsk. Pierwszy mecz ligowy po zimowej przerwie rozegra w niedzielę, kiedy zmierzy się na wyjeździe z Wisłą Płock.

 

TABELA, WYNIKI I TERMINARZ EKSTRAKLASY