Mateusz Michałowski: Czy Leon będzie miał możliwość zgrania z zespołem jeszcze przed pierwszym oficjalnym spotkaniem reprezentacji?

 

Wojciech Drzyzga: Nie koncentrujmy się, kiedy on zadebiutuje. Będzie to fajne i emocjonujące wydarzenie zarówno dla niego, jak i dla kibiców. Dołączy on jednak do drużyny od pierwszych dni przygotowań naszej reprezentacji. Nie znam dokładnie kalendarza zespołu, ale podejrzewam, że będzie to w okolicach trzeciego tygodnia maja. Trener Heynen będzie go ogrywał w kadrze w trakcie treningów. Przepisy są takie, jakie są. Znamy datę, od której Leon będzie mógł oficjalnie reprezentować nasze barwy. Myślę, że będzie dobrze przygotowany.

 

Kto najbardziej straci na przyjściu Leona? Ktoś będzie musiał usiąść na ławce, a ktoś nie otrzyma powołania.

 

Ta grupa jest na tyle dojrzałym zespołem, świadomym umiejętności Kubańczyka z polskim paszportem, że rozumie, jak bardzo jego obecność powiększa przestrzeń dla trenera. Jeśli będzie grał dobrze to będzie niesamowitym wzmocnieniem. Jeśli będzie prezentował się słabiej, to mamy kim go zastąpić. On też będzie musiał rywalizować. Jego przyjście może dać drużynie o dwa punkty więcej na set w zagrywce, a może dwadzieścia punktów z ataku w całym meczu. Ważne, że przeciwnik nie będzie wiedział, do kogo idzie piłka. Pod siatką będziemy mieć Leona, Kurka, Kubiaka. Myślę, że Bednorz, Szalpuk czy Kwolek nie oddadzą łatwo pola. Wszyscy będą walczyć, a trener musi to przerodzić w pozytywną motywację dla zespołu.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.