Między styczniem 2013 roku, a listopadem 2015 do klubowej kasy (podobnie jak do kasy wielu innych klubów na Węgrzech) trafiło kilka miliardów forintów (z pieniędzy podatników), ze względu na wprowadzenie przez rząd ulg podatkowych dla przedsiębiorstw. Klub został zobligowany do rozliczenia się z tych pieniędzy, jednak odmówił i toczy się przeciwko niemu postępowanie sądowe.

 

Planem stadionu (Pancho Aréna) Puskás Akadémia zajął się znany węgierski architekt Imre Makovecz - rzecz o tyle ciekawa, że jest on koronnym przedstawicielem architektury organicznej. Jego budowle przypominają naturę i są z reguły wtopione w otoczenie. Stadion wygląda kosmicznie. Korona przypomina trochę blaszki grzybów lub drzewa, a brama główna... uszy nietoperza.

 

Budowa rozpoczęła się w 2012 roku, w 2014 (pierwszy mecz rozegrany został w kwietniu tego roku) powstał stadion drugiej kategorii UEFA, mogący pomieścić 3500 widzów. Koszt inwestycji wyniósł 3,8 mld forintów, jednak 2,7 mld udało się zebrać dzięki programowi TAO - programowi ulg podatkowych dla przedsiębiorstw sportowych - a także wpłatom od prywatnych przedsiębiorstw.

 

Stadion ten jest domem nie tylko dla zespołu Orbána - rozgrywane są na nim również mecze węgierskich młodzieżówek, a od grudnia 2015 roku służy on również MOL Vidi, ze względu na zburzenie starego i budowę nowego obiektu dla zespołu z Székesfehérváru (węg. Stołeczny Białogród).

 

Budowa stadionu stała się na Węgrzech powodem politycznej kłótni - wiele osób zarzuciło premierowi realizowanie swoich prywatnych zachcianek za publiczne pieniądze. Orbán odparł, że 70% kosztów zostało pokrytych przez datki prywatnych firm, pochodzące z programu TAO, natomiast 30% zostało włożone, dzięki oszczędnościom i kredytowi zaciągniętemu przez Akademię. Nie zmienia to jednak faktu, że pieniądze z programu pochodzą z podatków, czyli z pieniędzy publicznych. Firmy oddające część zwrotu podatków w ramach programu TAO mogą wspomóc tzw. sporty widowiskowe, czyli piłkę nożną, ręczną, wodną, koszykówkę lub hokej na lodzie.

 

Cele wsparcia są określone przez prawo i mogą nimi być: związki zawodowe, amatorskie i profesjonalne organizacje sportowe, fundacje pożytku publicznego, szkolenie młodzieży, zadania szkoleniowe, rozwój infrastruktury pod kątem bezpieczeństwa organizowania imprez sportowych, na konkretne inwestycje, remonty i wydatki związane z personelem. Oznacza to, że możliwa jest również budowa za wspomniane pieniądze obiektów sportowych. W 2012 roku dzięki TAO do kas klubów na Węgrzech wpłynęło 15 mld forintów, z których 2,8 mld (więcej niż spodziewał się sam klub!) trafiło do akademii Orbána.

 

W 2013 roku Węgierski Związek Piłki Nożnej (MLSZ) wspomógł fundację premiera 2,2 mld forintów. Szef rządu myli się zatem mówiąc, że ulga podatkowa od osób prawnych to prywatna darowizna, oraz że stadion powstał z prywatnych środków. W rzeczywistości były to środki publiczne, na których przeznaczenie konieczna była nawet zgoda Komisji Europejskiej, i które nie trafiły przecież ostatecznie do skarbu państwa. Inna sprawa, że partia FIDESZ była wówczas w opozycji i  Orbán nie miał dostępu do stricte rządowych środków.

 

Osobna krytyka była spowodowana pojemnością stadionu (3,5 tysiąca osób), na którym z reguły zbiera się zaledwie około tysiąc kibiców. Aby zachęcić ludzi do przychodzenia, zapewniono im też darmowy transport autobusami na mecze .

 

W planach Orbána jest zbudowanie Instytutu Ferenca Puskása - muzeum, w którym zgromadzone zostałyby wszystkie pamiątki po "Galopującym Majorze". Premier pragnie pokazać młodym pokoleniom, jaki był najlepszy piłkarz w historii Węgier, by młodzi mogli brać z niego przykład.

 

Jednym z jego pierwszych decyzji, gdy został premierem po raz drugi (2010), było wprowadzenie odpisów podatkowych, mających zachęcić biznes do finansowania sportu, budowy boisk, akademii piłkarskich i szkolenia młodzieży. Dziś na Węgrzech, i poza ich granicami, istnieje już ponad pięć takich akademii, jak ta w Felcsút.

 

W 2018 roku (listopad) została otwarta Węgierska Akademia Futbolu, koordynowana przez Budapest Honvéd, czyli dawny Kispest. "To istotne wydarzenie dla węgierskiego futbolu, ponieważ gdy Kispest był mocny, to i cała węgierska piłka była potęgą" - powiedział premier podczas uroczystego otwarcia akademii. W skład kompleksu wchodzi jedno małe oraz siedem boisk o regularnych wymiarach (w tym dwa ze sztuczną nawierzchnią), noszących nazwiska legend węgierskiej piłki: Ferenca Puskása, László II. Budaiego, Lajosa Détáriego, Mihálya Kozmy, Józsefa Bozsika, Lajosa Tichy'ego oray Sándora Kocsisa.

 

Pod koniec ubiegłego roku została otwarta również akademia piłkarska drużyny DAC 1904 Dunajská Streda, która choć mieści się obecnie na terytorium Słowacji, posiada węgierskie tradycje. Została bowiem założona w 1904 roku, gdy Dunajská Streda nazywała się jeszcze Dunaszerdahely i wchodziła w skład korony austro-węgierskiej. Budowa kompleksu pochłonęła 14 mln euro, z których połowę wyłożył właściciel klubu Oszkár Világi, jednak 2,1 mld forintów wpłacił również Węgierski Związek Piłki Nożnej, słowacka federacja dołożyła 500 tysięcy euro, natomiast 300 mln forintów zapewniła fundacja Gábora Bethlena.

 

Dzięki międzynarodowej współpracy powstały trzy specjalne boiska i dziesięć pełnowymiarowych (siedem trawiastych, w tym dwa podgrzewane oraz trzy o sztucznej nawierzchni). Tutaj też pojawiło się pytanie o pieniądze podatników, jednak właściciel DAC 1904 Dunajská Streda odpowiedział na te zarzuty tym, że Węgrzy mieszkający na południu Słowacji (stanowią oni tam około 2/3 całkowitej liczby ludności) również zasilają budżet Węgier w znaczny sposób - między innymi podróżując do oddalonego o zaledwie 40 km Győr.

 

Kolejną kwestią jest zmierzająca do końca (rozpoczęła się w 2016 roku) budowa nowego stadionu "węgiersko-słowackiego" klubu (otwarcie zaplanowano na 16 lutego 2019, kiedy odbędzie się mecz z największym rywalem Slovanem Bratysława). Pojemność zwiększono z 10 275 do 12 800. Koszt modernizacji wyniósł 29 mln euro, z czego Słowacki Związek Piłki nożnej dostarczył 3,9 mln euro, MOL dołożył 2,6 mln, a resztę dopłacono z własnych środków oraz dzięki kredytowi. MOL Aréna spełnia wymogi licencyjne do rozgrywania meczów międzynarodowych (cztery gwiazdki UEFA).

 

Orbán zapowiedział kilka lat temu m.in. budowę trzech stadionów, w tym gruntowny remont stadionu im. Ferenca Puskása. Ostatecznie zdecydowano się na budowę nowego obiektu, który ma zostać oddany do użytku w 2019 roku.

 

Wiosną 2012 roku w Felcsút odbyła się V edycja Pucharu Puskás-Suzuki (Orbán namówił do sponsorowania imprezy największego producenta samochodów na Węgrzech), czyli turniej młodzieżówek najbardziej znanych drużyn europejskich. Videoton-Akademia zremisowała wówczas 2:2 z Realem Madryt, co niesamowicie uszczęśliwiło premiera Węgier.

 

Latem 2012 roku ówczesny szef UEFA Michel Platini spotkał się z Orbánem i powiedział mu, że to bardzo dobrze, że poświęca swój wolny czas futbolowi. "To nieprawda. Ja pracuję dla piłki nożnej, a w wolnym czasie zajmuję się sprawami państwa" - odpowiedział mu przewrotnie premier.

 

Czym dla Viktora Orbána jest piłka nożna, najlepiej opisał on sam w wywiadzie, który można przeczytać na stronie internetowej Akademii. "Potrafimy umrzeć za drużynę narodową, ponieważ, mimo że to tylko jedenastka ludzi na boisku, czujemy, że to nasze wspólne narodowe przedsięwzięcie. (...) Futbol jest dla nas życiem. Życiem, którym żyjemy my, Węgrzy".