O podział miejsc na podium walczyli Australijczyk Kurtis Marschall, Włoch Claudio Stecchi i gospodarz imprezy szczecinianin Piotr Lisek. Cała trójka najpierw uporała się z wysokością 5,78 m, która rok temu dawała zwycięstwo. Cudów dokonywał Stecchi, który dotychczas był w stanie skoczyć na wysokość 5,70 m. W Szczecinie dwukrotnie poprawił rekord życiowy, za każdym razem w drugich próbach (5,71 i 5,78). Niewiele zabrakło mu też w ostatniej próbie na wysokości o 15 m większej od rekordu życiowego, ledwie musnął poprzeczkę, będąc już po jej drugiej stronie.

 

Po Włochu skakał Marschall i jego próby były o wiele bardziej nieudane. Ostatni skok turnieju oddał Lisek. Zawodnik miejscowego OSOT-u doskonale zna tę halę. Mimo tego długo chodził po rozbiegu przyglądając się każdemu jego centymetrowi. Publiczność skandowała „Piotrek, Piotrek …”. Polak skoczył jednak... pod poprzeczką.

 

Trzeba było więc przeprowadzić dogrywkę, bo okazało się, że wszyscy trzej najlepsi wysokość 5,78 pokonali w drugich próbach, a wyżej nie skoczył żaden. Już na wysokości 5,85 m z dalszej rywalizacji wycofał się zmęczony Włoch. Marschall dał sobie spokój ze skakaniem, gdy poprzeczka została obniżona do 5,75 m. Na placu boju pozostał Lisek i ku radości kibiców uporał się z tą wysokością, pieczętując triumf.

 

- Jestem typem, który zawsze walczy do końca. Niezależnie od tego czy to było w Szczecinie, czy byłoby gdzie indziej skakałbym do skutku – przyznał Lisek po zawodach i dodał: - To, że odbyło się to w Szczecinie, tym bardziej mnie niosło. Ta publiczność, hala, którą lubię. To wszystko dodatkowo podgrzewało emocje. Po konkursie jestem zadowolony przede wszystkim z powtarzalności skoków, jakie wykonuję w ostatnim okresie. 5,78 m to prawie 5,80 – bardzo przyzwoita wysokość.

 

Bliski dołączenia do najlepszych był Sobera, ale w decydującej próbie na 5,71 m będąc już po drugiej stronie poprzeczki pozostawił dłoń, która ją strąciła. Mimo wszystko była to bardziej udana próba od skoku Sama Kendricksa. Amerykanin, który cztery dni wcześniej skoczył najwyżej w tym roku (5,90 m), tym razem musiał się zadowolić wysokością 5,61 m.

 

W turnieju kobiet ubiegłoroczna triumfatorka szczecińskich zawodów Szwajcarka Angelica Moser nie zdołała się zakwalifikować do grona walczących o podium. Przed rokiem wystarczyło jej 4,41 m do wygrania mityngu. Teraz z nawiązką pokonała 4,23 m, ale wysokość o 2 cm wyższa od ubiegłorocznego triumfu była tym razem poza jej zasięgiem.

 

Kilka rywalek skakało wyżej. Batalię o zwycięstwo stoczyły China Li Ling i Kanadyjka Newman. Rekordzistka Azji jako pierwsza pokonała wysokość 4,63 m. Poprzeczka wisząca 5 cm wyżej była dla niej za wysoko, choć w życiu już potrafiła skoczyć nawet 4,70 m. Wcześniej Chinka miała nieudany skok na wysokości 4,53 m. To oznaczało, że przed ostatnim podejściem bezbłędna wcześniej Newman już wiedziała, że jest triumfatorką turnieju. Okazało się, że do wysokości 5,68 m podchodziła aż czterokrotnie. Przy trzeciej próbie bowiem jej tyczka rozpadła się na kilka części. Dodatkowa próba nie pomogła, choć do pokonania tej wysokości brakowało niewiele.

 

Tropem Moser w konkursie panów podążył Wojciechowski. W ubiegłym roku wygrał mityng wysokością 5,78 m, a przed laty właśnie w Szczecinie – tyle, że na otwartym powietrzu – skoczył 5,91 ustanawiając rekord Polski. Tym razem nie zdołał pokonać poprzeczki zawieszonej 30 cm niżej.

 

Najlepszych zawodników mityngu dekorowali polscy mistrzowie tyczki Monika Pyrek i Władysław Kozakiewicz.

 

Wyniki:

 

kobiety:

 

1. Alysha Newman (Kanada) 4,63
2. Ling Li (Chiny) 4,63
3. Kristen Leland (USA) 4,53

mężczyźni:

 

1. Piotr Lisek (Polska, OSOT Szczecin) 5,78
2. Kurtis Marschall (Australia) 5,78
3. Claudio Stecchi (Włochy) 5,78