Dramatyczne wyznanie polskiego lekkoatlety. "Na Boże Narodzenie nie miałem nic"

Inne

Niezwykle ciężkie chwile w swoim życiu przeżywa w ostatnim okresie Yared Shegumo. Srebrny medalista lekkoatletycznych mistrzostw Europy 2014 w Zurychu nie ma środków do życia, a rękę w jego stronę wyciąga bardzo niewiele osób. - Na Boże Narodzenie nie miałem nic. To było najgorsze uczucie w moim życiu - powiedział Shegumo w rozmowie z Polsatem Sport.

Shegumo urodził się w Etiopii, jednak w 2003 roku przyjął polskie obywatelstwo i zaczął biegać z "orzełkiem na piersi". Jest specjalistą od średnich i długich dystansów - w 2012 roku został mistrzem Polski w biegu maratońskim, a rok później zwyciężył w Maratonie Warszawskim. Największy sukces odniósł w 2014 roku, gdy - również na dystansie 42,195 km - sięgnął po srebrny medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Zurychu.

 

W 2016 roku znalazł się w reprezentacji Polski na letnie igrzyska olimpijskie w Rio De Janeiro, jednak ze względu na problemy z lotami, na miejsce doleciał dopiero na kilka godzin przed samym biegiem. W 2018 roku po raz drugi w karierze został mistrzem Polski na swoim koronnym dystansie.

 

Jego dalsze kłopoty zaczęły się podczas ubiegłorocznych lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Berlinie, z których "wrócił na wózku inwalidzkim". Stwierdzono u niego zmęczeniowe złamanie kręgów krzyżowych. Ze względu na kontuzję został odcięty od jakiegokolwiek źródła dochodu - opuszczony przez sponsorów, niezdolny do wykonywania zawodu sportowca, nie ma obecnie środków do życia.

 

- W jednej chwili zostałem bez niczego. Sponsorów nie miałem już co prawda od zakończenia igrzysk w Rio, ale póki mogłem biegać, to jeszcze jakoś dawałem sobie radę. Nie wiem, co będzie jutro... Jestem teraz w bardzo ciężkiej sytuacji, o której do tej pory wiedziałem tylko ja oraz trener - powiedział Shegumo w rozmowie z Polsatem Sport.

 

Zdradził również, że najtrudniejszy okres przypadł u niego na minione Święta Bożego Narodzenia.

 

- W Święta Bożego Narodzenia nie miałem nic... To było najgorsze uczucie w moim życiu. Na szczęście pomogli mi trener Janusz Wąsowski oraz Jan Firla, którym zależało, bym spędził ten okres w przyzwoity sposób. Wątpię, by ktokolwiek inny wiedział, co przeżywam, bo nie opowiadałem o tym nikomu - przyznał 36-letni biegacz.

 

Obecnie Shegumo dochodzi do zdrowia i liczy na to, że uda mu się wziąć udział w letnich igrzyskach olimpijskich w Tokio.

 

- Mam nadzieję, że będę mógł jeszcze kontynuować swoją karierę. Chciałbym wystartować w Tokio, ponieważ igrzyska w Rio okazały się dla mnie klapą. Teraz chodzę do fizjoterapeuty i jest coraz lepiej - ostatnio przebiegłem już 15 km i choć na wiosnę jeszcze się nie wyrobię, to mam nadzieję, że uda mi się wystartować w którymś z jesiennych maratonów - dodał.

 

Mimo ciężkiej sytuacji, sportowiec wiąże swoją przyszłość bezpośrednio z Polską.

 

- Chciałbym zostać w Polsce i przekazywać swoje doświadczenie innym. Teraz koncentruję się na Tokio, ale marzę, by w przyszłości zostać trenerem. Polsce dziękuję za to, że stała się moją ojczyzną i mogłem tu żyć - zakończył Shegumo.

 

W załączonym materiale obszerna rozmowa Przemysława Iwańczyka z Yaredem Shegumo.

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze