"The Times" informuje, że sprawę Semenyi bada obecnie Międzynarodowy Trybunał do spraw Sportu w Lozannie. Po ogłoszeniu werdyktu IAAF zaklasyfikuje biegaczkę jako biologicznego mężczyznę identyfikującego się jako kobieta.

 

Oznacza to, że Semenya będzie mogła rywalizować z kobietami tylko po poddaniu się terapii spowalniającej wytwarzanie testosteronu w jej organizmie. Jeżeli biegaczka nie zdecyduje się na nią, będzie mogła startować wyłącznie w gronie mężczyzn. 

 

Od wiele sezonów Semenya dominuje w biegach na 800 metrów. Na tym dystansie jest dwukrotną mistrzynią olimpijską i trzykrotną mistrzynią świata. Biega też na 400 i 1500 metrów.

 

Pierwsze wątpliwości dotyczące jej płci pojawiły się już dziesięć lat temu. W 2009 roku w Berlinie została mistrzynią świata w biegu na dwa okrążenia, pobiła rekord RPA, a jej przewaga nad rywalkami była miażdżąca. Wtedy pojawiły się opinie, że budowa jej ciała i zarost na twarzy sugerują, iż może nie być kobietą. Jak się okazało takie wątpliwości mieli też działacze IAAF. Przed mistrzostwami Semenya została skierowana na specjalistyczne badania płci. Diagnoza - biegaczka z RPA jest kobietą.

 

Temat wracał jak bumerang praktycznie przed i po każdym występie reprezentantki Republiki Południowej Afryki. Według "The Times" niebawem zapadnie wiążąca decyzja, która utnie wszelkie spekulacje. W przyszłym tygodniu sprawa Semenyi ma być zbadana przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS), swoją opinię przedstawi także IAAF. Według dziennikarzy lekkoatletyczne stowarzyszenie będzie twardo domagać się zakazu startów z kobietami, chyba, że zawodniczka podda się kuracji. Niezależni eksperci, na których powołuje się "The Times", twierdzą, że klasyfikacja Semenyi jako mężczyzny przez CAS jest bardzo prawdopodobna.