Obecny sezon dla Stefana Horngachera może być ostatnim w roli szkoleniowca Biało-Czerwonych. Austriak jest głównym kandydatem do objęcia stanowiska pierwszego trenera w Niemczech, po tym jak przed dwoma tygodniami Werner Schuster ogłosił, że po 11. latach pożegna się z reprezentacją naszych zachodnich sąsiadów.

 

Oliwy do ognia dolewa niemiecka stacja ZDF, która podaje, że były skoczek wspomniał o powrocie do Niemieckiego Związku Narciarskiego (DSV). Drużynowy mistrz świata z Val di Fiemme i Lahti chce więcej czasu wolnego spędzać z rodziną w Titisee-Neustadt. Istotne są też zarobki. 49-latek życzy sobie także identycznej gaży, jaką zapewnia mu Polski Związek Narciarski.

 

- Finanse odgrywają tu istotną rolę. Taki fachowiec jak Stefan Horngacher ma swoją cenę. Tak samo jest w piłce nożnej. Jednak jeśli dobrze go znam, to nie będzie to decydujący czynnik - stwierdził Horst Huettel, dyrektor sportowy DSV.

 

Nasi zachodni sąsiedzi zdają sobie jednak sprawę, że trudno będzie namówić Horngachera na zmianę otoczenia. Wiedzą, że austriacki szkoleniowiec jest symbolem sukcesów polskiej kadry w ostatnich trzech latach. Pod jego wodzą Biało-Czerwoni wygrali po raz pierwszy konkurs zespołowy, zostali drużynowymi mistrzami świata z Lahti oraz zdobyli Puchar Narodów w 2017 roku. Polacy "odżyli" również indywidualnie, a najlepszym tego przykładem jest Kamil Stoch, który zdobył trzecie złoto w igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu, a także triumfował w Pucharze Świata w poprzednim sezonie. W obecnym - obok skoczka z Zębu - świetnie prezentują się rówież czwarty w klasyfikacji generalnej Piotr Żyła (indywidualnie brązowy medalista mistrzostw świata w Lahti) i piąty Dawid Kubacki.

 

Dokonania Austriaka zostały zauważone w niemieckich mediach. Szczególnie chwali je publiczna stacja ZDF.

 

- Skoki narciarskie są w Polsce co najmniej tak samo ważne jak piłka nożna, zaś Stefan Horngacher uznawany jest za zbawcę niczym Jurgen Klopp w Liverpoolu - słyszymy.

 

Horngacher jest głównym, ale nie jedynym kandydatem na stanowisko szkoleniowca reprezentacji Niemiec. DSV przygotowuje się też na taką ewentualność, w której 49-latek pozostanie w Polsce. W takiej sytuacji następcą Schustera może zostać Bernhard Metzler. To właśnie obecny trener kadry B był odpowiedzialny w przeszłości za wysoką formę m.in. Richarda Freitaga oraz Markusa Eisenbichlera.

 

Schuster, który żegna się z kadrą Niemiec po 11. latach, już otrzymał ofertę zatrudnienia w Austriackim Związku Narciarskim. Jednak według Huettela trener będzie chciał pozostać w strukturach DSV.

 

 - Jeśli tylko się zdecyduje, to już na następny dzień będzie czekał na niego kontrakt do podpisania - zapewnił dyrektor sportowy związku.

 

Znaków zapytania na tę chwilę jest dużo. Wszystkie wątpliwości poznamy zapewne po Mistrzostwach Świata w Narciarstwie Klasycznym w 2019. Podczas czempionatu skoczkowie będą walczyć o złoto na dwóch obiektach - dużym HS130 w Innsbrucku i normalnym HS109 w Seefeld. Tydzień wcześniej odbędzie się druga edycja "Willingen Five". Zwycięzcą premierowej odsłony okazał się Kamil Stoch.