W Lahti w miniony weekend było jak na huśtawce. Dopiero czwarte miejsce w konkursie drużynowym i znakomity występ Stocha dzień później, gdy w rywalizacji indywidualnej znokautował konkurencję. Stoch jak odpali, tak jak w pierwszym skoku (132,5 m), to rywale nie mają czego szukać. Ale jeszcze tak często, jakby chciał nie odpala. Zdaniem Adama Małysza przyjdzie na to czas.

 

Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, za Ryoyu Kobayashim, który wygrał już dziesięć konkursów w tym sezonie dowodzi jednak jego mistrzowskiej klasy. Niby nie jest w najwyższej formie, a przegrywa tylko z rewelacją sezonu jaką niewątpliwie jest 22-letni Japończyk.

 

A przecież na czwartym miejscu tej klasyfikacji mamy jeszcze Piotra Żyłę, a tuż za nim Dawida Kubackiego, na razie chyba najrówniej skaczącego w naszej ekipie, choć w Lahti o tym drugim skoku w niedzielnym konkursie indywidualnym zapewne chciałby jak najszybciej zapomnieć.

 

Problemem jest ten czwarty do drużyny, która przewodzi w Pucharze Narodów. Ostatnimi czasy pewniakiem był Maciej Kot, ale na razie to nie jest jego sezon, podobnie rzecz się ma ze Stefanem Hulą. W Lahti w drużynowym konkursie szansę dostał były mistrz świata juniorów Jakub Wolny i niestety nie spisał się najlepiej, lecz dzień później skakał lepiej niż dobrze.

 

Znając Stefana Horngachera popatrzy jeszcze na wszystko chłodnym okiem w Willingen, później na treningi podczas mistrzostw świata i podejmie decyzję. Nic nie jest jeszcze przesądzone, jeśli chodzi o skład naszego zespołu, który jak zawsze mierzy wysoko. Dwa lata temu w Lahti Polacy zdobyli złoty medal, a Żyła jeszcze brąz na dużej skoczni. Teraz apetyty są podobne, a może i większe. Stoch będzie przecież jednym z wielkich faworytów, a drużyna?

 

Do podium kandyduje kilka zespołów, w tym nasza. Przed rokiem rządzili Norwegowie, teraz nie są tacy mocni, ale nie można ich lekceważyć. Zaskakująco dobrze zaczęli skakać Austriacy, którzy u siebie będą walczyć o złoto. Niemcy mają wyrównany, mocny skład, silna jest Japonia, może obudzi się Słowenia, kto wie?

 

Wcześniej czekają nas jeszcze jedne pucharowe emocje już w ten weekend w Niemczach, gdzie po raz drugi rozegrany zostanie turniej Willingen Five. Przed rokiem wygrał go w wielkim stylu Stoch, a później w Pjongczangu sięgnął po olimpijskie złoto.

 

Czekamy na powtórkę!