Polpharma Starogard Gdański pierwszym półfinalistą Pucharu Polski

Koszykówka

Koszykarze Polpharmy Starogard Gdański wygrali z Legią Warszawa 74:67 (28:15, 17:12, 13:20, 16:20) w pierwszym ćwierćfinale turnieju o Suzuki Puchar Polski. Najskuteczniejsi w tym meczu Mo Soluade i Justin Bibbins zdobyli po 20 punktów, ale to właśnie skuteczność była największą bolączką obu ekip.

Mecz zaczął się od akcji koszykarza, który później okazał się bohaterem Polpharmy. Justin Bibbins "jeden na jeden z całym światem" zakończył atak celnym rzutem za trzy punkty. W ten sam sposób próbuje Sebastian Kowalczyk, ale dwa razy nie trafia, to pierwsze, ale nie ostatnie niecelna "trójki" Legii. Tę niemoc przełamał Morayo Soluade. Warszawski zespół bardzo źle wszedł w to spotkanie. Błąd przy wyprowadzaniu piłki kosztuje stratę punktów, za chwilę Legia traci piłkę w ataku i Biggins zdobywa kolejne punty. Polpharma wychodzi na prowadzenie 19:13. Legia traci rytm, a drużyna ze Starogardu Gdańskiego narzuca swój styl gry. Adam Kemp zdobywa dwa punkty i ma jeszcze rzut wolny, który także wykorzystuje. Przewaga Polpharmy wzrasta do siedmiu punktów. W odpowiedzi Saluade znów trafia za trzy, a Tre Bussey popełnia faul w ataku. Piłka dla Legii i trzecią "trójką" popisuje się Soluade. Przewaga topnieje, jest 16:15 dla Polpharmy. Wtedy też zaczął się festiwal nieskuteczności Filipa Matczaka. Goście zbierali piłki po jego rzutach, kontrowali i znów powiększyli prowadzenie. 24:15 dla Polfarmy. W pierwszej kwarcie Legia już nie trafiła do kosza rywali, którzy zwyciężają 28:15. 

 

W drugiej kwarcie pierwszy do kosza trafił Paweł Dzierżak. Rzuty za trzy nie są jego specjalnością, tym razem jednak był skuteczny.  

Omar Prewitt, który w pierwszej części nie mógł się "wstrzelić", zdobywa kolejne dwa punkty dla Legii. W ich ślady nie idzie Rusłan Patiejew, który uparcie rzuca za trzy punkty, ale nie trafia. Na domiar złego Adam Linowski nie trafia dwóch rzutów osobistych. Legia popełnia stare grzechy - traci piłkę w ataku, jest bezradna przy czysto i skutecznie grającej w defensywie Polpharmie. W połowie drugiej kwarty Bibbins zdobywa kolejne punkty i ma ich już 13. Atak Legii nie istnieje, pod kosz się nie dostaje, rzutem rozpaczy trzy punkty próbuje zdobyć Soluade, ale tym razem Brytyjczyk nie trafia. Po chwili robi to Matczak, który po kilku nieudanych próbach swoje pierwsze punkty zdobywa dopiero 3 minuty i 44 sekundy przed końcem drugiej kwarty. W tym momencie Polpharma prowadzi już 20 punktami. Legia nadal jest nieskuteczna pod koszem rywala, a wszystkie piłki zbierane są przez przyjezdnych. Nieporadność gospodarzy doskonale obrazuje akcja, w której stołeczna drużyna miała kontrę trzech na jednego, a podanie Soluade pod kosz i tak padło łupem Bibbinsa. Legia wygląda na załamaną. W końcówce jej dorobek powiększa faulowany Mariusz Konopacki, ale rzutu osobistego już nie wykorzystuje. Gospodarze w tej kwarcie zdobyli zaledwie 12 punktów, do przerwy przegrywają 27:45.

 

- Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Jak najszybciej musimy się obudzić i poprawić grę w ataku - mówił po pierwszej połowie kapitan Legii Sebastian Kowalczyk.

 

3 celne na 14 rzutów za trzy punkty, 9 na 20 za dwa. Statystyk po pierwszej połowie jest dla gospodarzy kompromitująca. Legia pudłuje dużo prostych, otwartych rzutów, a Polpharma gra w sposób, który nie jest dla niej charakterystyczny, czyli zdobywa punkty "wpychając" się pod kosz.


Trzecia część gry zaczyna się od "trójki" Soluade. To jego czwarty taki rzut w tym meczu, ale natychmiast odpowiada na to Kacper Młynarski. Kowalczyk za trzy dla Legii, co po chwili nie udaje się Gołebiowskiemu. Zaczęło się dobrze dla legii, ale Kowalczyk dwa razy nie trafia - z czystej pozycji pod koszem i za trzy. Nie wpada też "trójka" Matczaka. Czyżby wracał koszmar z pierwszej połowy? Keanu Pinder nie trafia nawet "wsadu". Skuteczność odzyskuje Matczak, 5 minut i 55 sekund przed końcem kwarty wychowanek Zastalu Zielona Góra trafił za trzy punkty i Polpharma prowadzi już tylko 50:38. Legia zaczęła lepiej bronić, ale w ataku wciąż ma duże kłopoty. Pośpiech, nerwy, nieprzygotowane rzuty - to wszystko sprawia, że straty odrabiane są bardzo powoli. I tylko dlatego, że nieskuteczni są również gracze ze Starogardu. Trzy i pół minuty przed końcem kwarty goście prowadzą 50:42, a mieli już 22 punkty przewagi. Polpharma nadal uparcie grała pod kosz, wymuszała faule, a na tym etapie każdy kończył się już rzutami osobistymi. W końcówce kwarty tym sposobem udaje się jej odskoczyć Legii, która znów ma problemy ze skutecznością. Pudłują Pinder, Prewitt i Matczak. Stratę zmniejsza jednak Mariusz Konopatzki, którego celna "trójka" kończy trzecią część meczu. Przed ostatnią Polpharma prowadzi 58:47.

 

Sygnał do ataku daje Soluade, który przechwycił piłkę i wsadem zdobył pierwsze w czwartej kwarcie punkty. Po chwili w jego ślady próbował pójść Prewitt, ale po odbiorze popełnił faul w ataku. Zrehabilitował się trafiając w kolejnej akcji, a że koszykarze ze Starogardu nie zdobyli punktów w tym okresie gry, ich przewaga zmalała do siedmiu. Za trzy punkty trafił Kowalczyk, jest 59:54 dla gości. W tym momencie końcówka zapowiadała się bardzo emocjonująco. Przyjezdni wyraźnie opadli z sił, nie grali już tak agresywnie, akcji nie rozgrywali już w takim tempie jak na początku spotkania. Z rzutów wolnych najczęściej wykorzystywali tylko jeden. Z kolei gracze Legii postanowili gonić rywali rzutami za trzy. Nie zawsze trafiał nawet najskuteczniejszy w tym elemencie Soluade, ale to właśnie po jego "trójce" sześć minut przed końcem meczu Legia przegrywa już tylko trzema punktami.

 

Problem Polpharmy to coraz gorsza skuteczność w ataku pozycyjnym, kłopot Legii to liczba fauli. Po trzech minutach ostatniej części gry z boiska musi już zejść Patjejew, dwie minuty później piąty faul popełnia Pinder. To poważne osłabienie warszawian, która i tak rozgrywała bardzo słaby mecz. W końcówce znów zaczyna błyszczeć Bibbins, lider Polpharmy ogrywa nawet zawodników wyższych o 30 centymetrów, po jego skutecznych wejściach pod kosz przewaga gości rośnie do 10 punktów. Legia wyciąga do nich pomocną dłoń, nieatakowany Soluade gubi piłkę, która ucieka w aut, później nie trafia za trzy punkty. Spod kosza pudłuje Prewitt, Kołodziej podaje piłkę rywalom.

 

Mocną stroną warszawskiej ekipy stają się w końcówce rzuty wolne. Kowalczyk i Soluade są w nich bezbłędni i niwelują przewagę do czterech. punktów. Przed końcem Polpharma prowadzi już tylko 67:65, ale "trójka" Gołębiowskiego przywraca ekipie trenera Gronka spokój i pewność, że ten mecz zakończą zwycięstwem. Utwierdza ich w tym przekonaniu pudło Kołodzieja oraz fatalna pomyłka Prewitta, który potknął się o własne nogi i zmarnował doskonałą sytuację. 

 

Gospodarze zrobili to, o czym mówił ich kapitan. W przerwie wyraźnie się obudzili, ale za późno. Zapłacili za podejście do pierwszej kwarty, którą przegrali bardzo wyraźnie. pogoń nie przyniosła efektu, w półfinale Pucharu Polski zagra Polpharma Starogard Gdański.    

 

Legia Warszawa - Polpharma Starogard Gd. 67:74 (15:28, 12:17, 20:13, 20:16).

 

Legia: Mo Soluade 20, Sebastian Kowalczyk 11, Michał Kołodziej 10, Omar Prewitt 8, Rusłan Patiejew 6, Mariusz Konopatzki 5, Filip Matczak 5, Adam Linowski 2, Patryk Nowerski 0, Keanu Pinder 0, Roman Rubinsztejn 0.

 

Polpharma: Justin Bibbins 20, Kacper Młynarski 14, Adam Kemp 13, Tre Bussey 11, Daniel Gołębiowski 8, Paweł Dzierżak 5, Adam Brenk 2, Brett Prahl 1, Filip Struski 0.

 

Wszystkie mecze Pucharu Polski koszykarzy w Polsacie Sport Extra. Niedzielny finał w Polsacie Sport o godz. 17.30

 

WYNIKI PUCHARU POLSKI KOSZYKARZY

WŁ, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze