Ngannou swoją pierwszą zawodową walkę stoczył w 2013 roku, a już po nieco ponad dwóch latach stoczył debiutancki pojedynek w największej organizacji MMA na świecie. Od początku kariery w UFC przerażał i zachwycał w jednym momencie kibiców na całym świecie. Swoją nadludzką siłą posyłał na deski Luisa Henrique, Bojana Mihajlovicia, popisał się fenomenalną kimurą w konfrontacji z Anthonym Hamiltonem, a później dopisał najcenniejsze nokauty w karierze - z Andreiem Arlovskim oraz Alistairem Overeemem.

 

- Zawsze, kiedy dochodzi do konfrontacji zawodników z czołówki światowych rankingów jest ciekawie. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy do klatki wchodzi dwóch zawodników kategorii ciężkiej. Francis jest prawdziwym artystą nokautów. Jego ciosy są mocne i precyzyjne, a wszystko wykończone zgodnie z brutalnymi zasadami - mówi komentator Joe Rogan.

 

- Czasami zastanawiasz się, w jaki sposób gość o takich potężnych warunkach fizycznych może robić tak niewyobrażalne rzeczy? Te czynniki sprawiają, że wydaje ci się, że on powininen być zdecydowanie najtwardszym facetem na ziemi - dodaje Rogan.

 

Wielu ekspertów amerykańskiej organizacji nazywa reprezentanta Francji Mike'em Tysonem świata MMA. Co ciekawe, Ngannou urodził się zaledwie dwa miesiące po zwycięstwie amerykańskiego pięściarza nad Trevorem Berbickiem, po którym Tyson sięgnął po mistrzostwo świata WBC.

 

- Nie wiedziałem czym jest MMA, ale chciałem zostać świetnym pięściarzem jak Tyson. Marzyłem o tym i pamiętałem skąd pochodzę. W Kamerunie wszyscy patrzyli na mnie jak na szaleńca. Kiedy przeprowadziłem się do Paryża kilku ludzi doradziło mi MMA. Mówili, że mam dobry boks, ale moja przyszłość powinna być związana z MMA - opowiada Ngannou.

 

Od pierwszych chwil w UFC pod wrażeniem nieprzeciętnych umiejętności Ngannou był mistrz kategorii ciężkiej Daniel Cormier. - Pracowałem przy takiej gali dla amerykańskiej telewizji i nie wiedzieliśmy dokładnie jak wypowiadać jego nazwisko. Od pierwszych sekund rzuciło się w oczy, że potrafi przerażać swoich rywali - opowiada Cormier.

 

Już w najbliższy weekend Ngannou powraca do klatki UFC na konfrontację z byłym mistrzem Cainem Velasquzem. Ewentualna wygrana z 36-latkiem znacznie przybliży reprezentanta Francji do kolejnej szansy mistrzowskiej. Przy pierwszej próbie urodzony w Kamerunie zawodnik musiał uznać wyższość Stipe Miocicia. Mądrzejszy i bardziej zdeterminowany pragnie jak najszybciej sięgnąć po tytuł kategorii ciężkiej.

 

W załączonym materiale wideo zobaczcie wyjątkowy materiał o Francisie Ngannou!

 

Transmisja gali UFC on ESPN: Ngannou vs Velasquez w nocy z niedzieli na poniedziałek od godziny 3:00 w Polsacie Sport!