Kołtoń: Sa Pinto oczekuje szacunku, ale sam nie zawsze go okazuje

Piłka nożna

- Sa Pinto wypycha z Legii kolejnych piłkarzy, a na ich miejsce sprowadza Portugalczyków. To się może sprawdzić tylko na chwilę i tylko w przypadku wywalczenia przez "Wojskowych" czwartego z rzędu mistrzostwa Polski - powiedział w programie "Prawda Futbolu" Roman Kołtoń, który nie boi się postawić odważnych tez na temat zachowania i metod szkoleniowca. - Oczekuje od wszystkich szacunku, a sam nie zawsze go okazuje - to tylko jedna z nich.

W niedzielę Legia Warszawa przegrała z świetnie dysponowaną Cracovią 0:2. "Pasy" notują obecnie serię sześciu zwycięstw z rzędu i do zrównania się z najlepszą dotychczasową passą w historii klubu brakuje im jednej wygranej.

 

- Seria sześciu zwycięstw Cracovii jest rzeczą naprawdę imponującą. Trzeba również podkreślić, że nie wzięła się ona z przypadku. Profesor Janusz Filipiak był przecież cierpliwy w stosunku do trenera Michała Probierza i uczynił go nawet wiceprezesem klubu. Jako ciekawostkę zasłyszaną w szatni Cracovii zdradzę również, że szkoleniowiec miał zyskać autorytet wśród piłkarzy tym, że od początku wierzył w Krzysztofa Piątka. Mówił, że jest to świetny zawodnik i ma papiery, by grać na naprawdę wysokim poziomie. Gdy piłkarze zobaczyli, że jego proroctwa się sprawdzają, to nie mieli problemów, by uwierzyć w jego metody - powiedział Kołtoń w ostatnim odcinku "Prawdy Futbolu".

 

Po meczu wiele kontrowersji wzbudziło zachowanie Sa Pinto, który nie podał trenerowi Cracovii ręki i nie pogratulował mu zwycięstwa.

 

- Zupełnie nie rozumiem takiej arogancji Portugalczyka... Czasem rozmawiam z piłkarzami i słyszę, w jaki sposób traktowani są legioniści. Wiemy też jaki ma on stosunek do mediów. Drużyna Sa Pinto trenuje za zamkniętymi drzwiami, a dziennikarze nie mają na te zajęcia wstępu. Legend, które powstały wokół jego działalności jest bardzo wiele... Ostatnio Michał Kucharczyk znalazł się na trybunach, a dzień lub dwa wcześniej miała się odbyć gierka treningowa, podczas której pięciu Polaków próbowało odebrać piłkę ośmiu zawodnikom spoza naszego kraju. Oczywiście trener "Wojskowych" może mi później powiedzieć, że nie będzie ze mną rozmawiał, ale faktem jest, że oczekuje od wszystkich szacunku, a sam nie zawsze go okazuje. W dodatku wypycha z Legii kolejnych piłkarzy, a na ich miejsce sprowadza Portugalczyków. To się może sprawdzić tylko na chwilę i tylko w przypadku wywalczenia czwartego z rzędu mistrzostwa Polski. Jeśli nie, to przy Łazienkowskiej będziemy mieli do czynienia z wielką klęską - dodał dziennikarz Polsatu Sport.

 

Cała wypowiedź w załączonym materiale wideo.

 

Fragment pochodzi z cyklu "Prawda Futbolu", którego oficjalny kanał Youtube znajdziecie pod tym LINKIEM.

AŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze