Kowalski: Sa Pinto jest jak Mourinho. A przynajmniej tak mu się wydaje

Piłka nożna
Kowalski: Sa Pinto jest jak Mourinho. A przynajmniej tak mu się wydaje
fot. Cyfrasport

Trudno powiedzieć jakim Ricardo Sa Pinto jest trenerem na podstawie dotychczasowej pracy w Legii. Biorąc pod uwagę same wyniki, takim sobie. Na pewno trudno go nazwać nieudacznikiem, ale też, jak mówi młodzież: szału nie ma. Natomiast śmiało można ocenić zachowanie Portugalczyka. I tu niestety nota jest druzgocąca. To nie jest nawet dostateczny z minusem. Po prostu pała!

Nie mam zamiaru podsumowywać rundy wiosennej Legii po drugim meczu w 2019 roku, w którym mistrz Polski przegrał u siebie 0:2 z Cracovią, bo znając polską ligę za tydzień drużyna może wygrać 2:0 w Poznaniu i nie będzie to wielka niespodzianka. Chociaż oczywiście korci, aby przyczepić się do tego jak gra drużyna, którą Sa Pinto ułożył sobie i przygotował po swojemu. Czytaj: wyczyścił szatnię, zatrudnił swoich rodaków i dał w kość  w swojej ojczyźnie na podczas dwóch obozów zimowych. Stwierdzenie, że na to patrzeć się nie da, nie jest chyba przesadą, co wcale nie oznacza, że Portugalczyk nie obroni tytułu. Konkurencja jest bardzo słaba i w dłuższym dystansie może się okazać, że coś tam się zacznie kleić i choćby duża liczba graczy równiej klasy, jaką Legia ma do dyspozycji, właśnie zrobi tę niezbędną różnicę. Taki urok Ekstraklasy, nie byłoby to nic nowego.

 

Czymś co staje się jednak staje się absolutnie nie do zniesienia jest zachowanie Portugalczyka. To wymachiwanie rękoma, szukanie winy wszędzie tylko nie u siebie, pretensje do mediów, sędziów, ludzi odpowiadających za stan murawy, rzeczywistości w jakiej przyszło mu pracować: bijące zbyt głośno dzwony kościoła czy nierówna nawierzchnia dróg w drodze na mecze pucharowe to już trąci groteską. Dorosły facet, a miota się jak nieopierzony kogut. Sposób w jaki odrzucił wyciągniętą dłoń Michała Probierza, który podszedł do Sa Pinto, aby podziękować za mecz świadczy o niebywałym chamstwie. A potrafił przecież rzucić się do gardła również wyjątkowo spokojnemu i kulturalnemu byłemu selekcjonerowi Waldemarowi Fornalikowi. Pytam się, jaki to jest przykład dla młodych ludzi, których trenuje czy po prostu dla kibiców, którzy na to patrzą? Najważniejszy człowiek w instytucji jaką jest Legia ma być dla nich drogowskazem? Mają robić tak jak on?

 

Nie kupuję sprowadzania tych wszystkich fanaberii pana Pinto do pojemnego określenia: „charakterny”. Że niby taki pozytywny łobuz, twardy charakter, człowiek, który celowo skupia na sobie uwagę, aby zdjąć presję z drużyny. Że przecież ostatecznie i tak liczy się tylko to co wygra, a nie jak się zachowuje. Kolega skontrował mnie, kiedy dziwiłem się, że Dariusz Mioduski, facet wykształcony kulturalny i sympatyczny zatrudnił w roli trenera swoje przeciwieństwo. Że Jose Mourinho też był zatrudniany przez wykształconych i kulturalnych prezesów z Manchesteru, Madrytu czy Londynu i trener nie musi być żadnym wzorem cnót tylko ma być skuteczny.

 

Po pierwsze nie zgadzam się, że dobry warsztat usprawiedliwia każde zachowanie, po drugie porównanie nie jest zbyt trafne z oczywistego powodu. Trener Pinto swojemu słynnemu rodakowi do pięt nie dorasta.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze