Djokovic został doceniony za efektowny powrót po kłopotach zdrowotnych, które zmusiły go rok temu do poddania się operacji łokcia. Po wznowieniu gry wrócił do najlepszej formy i zdobył dwa tytuły wielkoszlemowe - w lipcu triumfował w Wimbledonie, a we wrześniu w US Open. Jesienią zaś odzyskał miano lidera rankingu ATP. Serb w styczniu z kolei zwyciężył w Australian Open, wygrywając 15. imprezę tej rangi.

 

- Rozważałem już wycofanie się z tenisa. Brakowało mi właściwej równowagi. Potrzebowałem kilku miesięcy, by odnaleźć na nowo cel i sens. Ta nagroda odzwierciedla i symbolizuje tę moją podróż. Teraz wydaje się, że to bajka - podkreślił podczas poniedziałkowej gali 31-letni tenisista z Bałkanów.

 

Czwarty raz został uhonorowany nagrodą Laureus. Wcześniej miało to miejsce w latach: 2012 i 2015-16.

 

Po raz drugi taki zaszczyt spotkał Biles, która poprzednio doceniona została dwa lata temu. Amerykańska multimedalistka olimpijska w listopadzie została liderką klasyfikacji wszech czasów pod względem liczby zdobytych złotych medali gimnastycznych mistrzostw świata. 21-letnia zawodniczka ma ich na koncie 14. Łącznie podczas zawodów tej rangi wywalczyła 20 krążków i zrównała się z najbardziej utytułowaną wśród kobiet pod tym względem Rosjanką Swietłaną Chorkiną.

 

W poniedziałek w Monte Carlo przyznano także nagrody m.in. za: powrót i przełom roku oraz za ducha sportu. Otrzymali je - odpowiednio - amerykański golfista Tiger Woods, japońska tenisistka Naomi Osaka oraz amerykańska narciarka alpejska Lindsey Vonn, która niedawno zakończyła karierę.

 

Nagrody Laureus przyznawane są od 2000 roku. Pomysłodawcą był ówczesny prezydent RPA Nelson Mandela. Kandydatów zgłaszają dziennikarze z całego świata. Laureatów wybiera panel złożony z 55 byłych słynnych sportowców. W tym gronie są m.in. tenisiści Serena Williams, Martina Navratilova, Roger Federer i Boris Becker oraz biegacz, obecnie szef IAAF, Sebastian Coe.