W mistrzostwach świata o pierwsze laury skoczkowie będą rywalizować w sobotę na dużym obiekcie w Innsbrucku. Dzień później odbędzie się rywalizacja drużynowa, w której dwa lata temu w Lahti Biało-Czerwoni już pod wodzą austriackiego szkoleniowca po raz pierwszy w historii zdobyli złoty medal. Zawody potrwają do 3 marca.

 

- Z trenerem Horngacherem rozmawialiśmy podczas Pucharu Świata w Zakopanem. Generalnie umówiliśmy się na zakończenie rozmów i na jego decyzję w Seefeld, pod koniec mistrzostw świata. Nasza oferta, którą złożyliśmy, jest bardzo korzystna i atrakcyjna dla Horngachera, natomiast nie wiemy, jakie propozycje jeszcze do niego spływają. Wiem, że Niemcy są bardzo mocno zainteresowani, liczę jednak na to, że Horngacher z nami zostanie. Bardzo byśmy tego chcieli, on też o tym wie - przyznał Tajner.

 

Horngacher przedłużając w ubiegłym roku umowę tylko na kolejny sezon postawił szereg warunków dotyczących przede wszystkim poprawy zaplecza technologicznego.

 

- O tym, co dotyczy poprzedniego sezonu, rozmawialiśmy już w Pjongczangu i wszystko zostało zrealizowane. Ja myślę, że te warunki być może nie są lepsze niż w Niemczech, a może są lepsze, tego nie wiem, natomiast wszystko to, co oczekiwał Horngacher było realizowane i nie w tym problem. Problem w tym, że zwolniło się miejsce trenera niemieckiej reprezentacji i Niemcy złożyli Horngacherowi propozycję. Ponieważ on mieszka na terenie Niemiec, tam ma rodzinę, w związku z tym, musi poważnie rozważyć ten temat. Poprosił o czas na podjęcie decyzji, w czym będzie uczestniczyła również jego żona - zdradził prezes.

 

Tajner zapewnił, że jest przygotowany na wypadek pesymistycznego scenariusza.

 

- Na pewno nie jesteśmy nowicjuszami w tym środowisku i oczywiście, że byłoby nierozsądne nie brać pod uwagę tego, że Horngacher z nami nie zostanie. Nie prowadzimy jednak żadnych rozmów, bo uważamy to na razie za niepotrzebne. Natomiast oczywiście, że wiemy, co robić, gdyby taka sytuacja zaistniała - podkreślił.