1936: Polska – Łotwa 28:23

W 1936 roku Polacy zadebiutowali na igrzyskach i zajęli w Berlinie czwarte miejsce, za USA, Kanadą i Meksykiem. Byli chwaleni, choć w drodze do półfinału mieli mnóstwo szczęścia – w rozgrywanym systemem pucharowym turnieju Polacy już w pierwszej rundzie wyraźnie, 28:44, ulegli Włochom, ale mieli wolny los w repasażach. W kolejnej fazie drużyna Kłyszejki przegrała 31:43 z Japonią, ale w kolejnych repasażach, znów w meczu ostatniej szansy, pokonała 28:23 Łotyszy, ówczesnych mistrzów Europy. To spotkanie można uznać za największy sukces w tym turnieju. W trzeciej rundzie Polacy zwyciężyli Brazylię, a ćwierćfinał z Peru wygrali walkowerem, bo rywale wycofali się z igrzysk na znak protestu przeciwko faszystowskiej retoryce hitlerowców. W półfinale Biało-Czerwoni aż 15:42 przegrali z Kanadą, a w spotkaniu o brązowy medal ulegli 12:26 Meksykowi. Ciekawostka: mecze w Berlinie rozgrywano na powietrzu, a te decydujące odbywały się w wielkich ulewach.

1955: Polska – Anglia 140:44

Anglicy byli najgorszym zespołem, który wziął udział w mistrzostwach Europy rozgrywanych w Budapeszcie, ale też Polacy rozgromili ich niemiłosiernie. Zwycięstwo różnicą niemal 100 punktów dało Biało-Czerwonym miejsce w kronikach, to najwyższe zwycięstwo w historii naszej reprezentacji – i pewnie pozostanie takim na zawsze. Polacy ustanowili wówczas trzy, aktualne do dziś, rekordy ME – zdobyli najwięcej punktów w meczu (144), po przerwie (75), a także najwyżej wygrali drugą połowę (75:13). Najwięcej punktów, 24, zdobył wówczas dla Polaków Władysław Pawlak. Pięciu innych koszykarzy rzuciło 10 lub więcej punktów.

1963: Polska – Jugosławia 83:72

To mógłby być nr 1 na tej liście – zwycięski półfinał rozgrywanych we Wrocławiu mistrzostw Europy, triumf nad Jugosławią, która kilka miesięcy wcześniej została wicemistrzem świata. W składzie do tego momentu niepokonanych w turnieju rywali był znakomity Radivoj Koracz, ale na boisku przeważała świetna i zdeterminowana reprezentacja Witolda Zagórskiego. W wypełnionej Hali Ludowej Polacy nie przegrywali ani razu, a w zaciętej końcówce byli skuteczniejsi. „Historia najpiękniejszego sukcesu naszych koszykarzy” – zatytułował sprawozdanie z tego spotkania „Przegląd Sportowy”, podkreślając, że drużyna rozegrała doskonały mecz, najlepszy w turnieju; wzniosła się na wyżyny swoich umiejętności. Zespół imponował przede wszystkim w grze defensywnej – uporczywej, uważnej walce o piłkę. W ofensywie Polacy również nie mieli słabych punktów – pisał „PS”. „Nareszcie zaczęły im wychodzić rzuty z półdystansu, nareszcie w pełni realizowali ćwiczoną podczas przygotowań taktykę w ataku pozycyjnym – ogrywali środkowych, wykonywali zasłony pod rzut, korzystali z każdej okazji, aby przeprowadzić szybki atak (…). W sumie Polacy stanowili skonsolidowany zespół, przewyższający Jugosłowian przede wszystkim umiejętnościami taktyczno-strzałowymi”. Najwięcej, 18 punktów, zdobył dla Biało-Czerwonych Mieczysław Łopatka.

1964: Polska – USA 82:73

Przed igrzyskami w Tokio, wiosną 1964, olimpijska reprezentacja USA przyjechała na tournee do Europy. 17 kwietnia w Łodzi, w pierwszym oficjalnym spotkaniu tych państw, Biało-Czerwoni wygrali 82:73. W składzie drużyny gości było pięciu zawodników, którzy wkrótce sięgnęli w Tokio po olimpijskie złoto: James Barnes, Larry Brown, Richard Davies, John McCaffrey, Jerome Shipp. Amerykanie mieli w składzie aż siedmiu dwumetrowców, co wówczas było ewenementem. W polskiej kadrze najwyższy był rezerwowy Tadeusz Blauth (204 cm), czołowy środkowy Bohdan Likszo mierzył 199 cm. Mecz transmitowała TVP, w łódzkim Pałacu Sportu była jedna kamera, na trybunach można było palić papierosy. Kiedy Polacy objęli prowadzenie 8:0, publika oszalała. W 15 minucie było już jednak 27:30 i wydawało się, że teraz amerykańscy mistrzowie pokażą klasę. Po zaciętej końcówce wygrali jednak Polacy. "Przegląd Sportowy" wybił na pierwszej stronie olbrzymi tytuł: "Wielka sensacja w łódzkiej hali". Red. Szeremeta pisał: "Do tego najpoważniejszego sukcesu naszych koszykarzy przyczyniła się przede wszystkim ich niebywała wola walki, umiejętność koncentracji psychicznej, a również wysokie umiejętności". Dzień później w warszawskiej Hali Gwardii Amerykanie zwyciężyli 64:58.

1967: Polska – Argentyna 65:57

Biało-Czerwoni, na swoich jedynych dotychczas mistrzostwach świata, sklasyfikowani zostali na piątym miejscu. Byli regularni – z siłaczami (ZSRR, Jugosławia, USA, Brazylia) przegrywali. Pozostałe spotkania wygrali (z Portoryko, Paragwajem, Argentyną i Urugwajem). Z tego historycznego turnieju wyróżnić trzeba zatem zwycięstwo z najwyżej sklasyfikowanym za nami rywalem – Argentyną, ówczesnym mistrzem Ameryki Południowej. Najlepiej w tym spotkaniu wypadli – można napisać: jak zwykle – polscy środkowi. 22 punkty zdobył Mieczysław Łopatka, 12 dodał Bohdan Likszo. Łopatka w tym turnieju zrobił to, co Grzegorz Lato powtórzył siedem lat później na mundialu w RFN: został królem strzelców mistrzostw świata. Dziewięć spotkań, 177 punktów, a o pierwszym miejscu przesądził ostatni mecz z Urugwajem, w którym zdobył 32 punkty. Jak Lato w Niemczech Andrzeja Szarmacha, tak on wyprzedził w tej klasyfikacji kolegę z drużyny Likszę (174), który w meczu z Paragwajem ustanowił z kolei indywidualny rekord turnieju – 34 punkty.

1996: Polska – Litwa 88:69

To był mecz z gatunku „być albo nie być” w źle rozpoczętych eliminacjach EuroBasketu 1997. W Białymstoku musieli pokonać Litwę. Osłabioną, co prawda, brakiem największych gwiazd z NBA – Arvydasa SabonisaSarunasa Marciulonisa, młodego Zydrunasa Ilgauskasa czy Arturasa Karniszowasa z Barcelony. Ale Litwa to zawsze Litwa – w składzie na mecz z Polską była ósemka, która rok wcześniej zdobyła brązowe medale na igrzyskach w Atlancie. Do przerwy Polacy mieli pięć punktów przewagi, a początek drugiej połowy był ich popisem. Andrzej Pluta zaczął od trójki, a Maciej Zieliński od dwóch bloków na Rimasie Kurtinaitisie w jednej akcji. Po asyście „Zielonego” kolejną trójkę trafił Dominik Tomczyk, a popis przebojowego gracza z nr 9 na koszulce trwał. Zieliński przechwycił piłkę i trafił z kontry, potem odegrał na obwód do Pluty – kolejna trójka dała prowadzenie 58:42! Litwini zbliżyli się jeszcze na sześć punktów, ale w ważnym momencie trafiali Tomczyk, Adam Wójcik, Mariusz Bacik i świetny tego dnia Zieliński – zdobywca 19 punktów dla Biało-Czerwonych. Kibice w Białymstoku zaśpiewali „Sto lat!”, a Polacy poszli za ciosem i wywalczyli awans na EuroBasket.

2009: Polska – Litwa 86:75

To w tym meczu przeżywaliśmy jedne z najpiękniejszych koszykarskich chwil w XXI wieku – wrocławska Hala Stulecia oszalała z radości, gdy Michał Ignerski trafił trzy trójki w 61 sekund. Ale nie tylko „Iggy”, zdobywca 16 punktów, grał dobrze – 22 punkty rzucił Maciej Lampe, 19 dodał David Logan, dobrze spisywali się Marcin Gortat i Krzysztof Szubarga. To był mecz, który dał bilans 2-0 na początku polskiego EuroBasketu 2009 i sprawił, że atmosfera była wyjątkowa – nie tylko w Hali Stulecia, ale w całym Wrocławiu. Polacy czuli się w tym meczu świetnie – grali efektownie, z polotem, nie pękali w trudnych momentach. Po rzutach Ignerskiego wyszli na prowadzenie 71:56 i już nie dali sobie zagrozić. Pokonali Litwę 86:75 i na fali entuzjazmu naprawdę wydawało się nam, że możemy osiągnąć w tym turnieju coś więcej. Niestety, trafiliśmy na bardzo mocnych rywali – zwykle po walce, ale przegrywaliśmy z Turcją, Serbią, Słowenią i Hiszpanią, z których trzy ostatnie zespoły zakończyły ten EuroBasket w strefie medalowej. Polska zakończyła go na dziewiątej pozycji.


2011: Polska – Turcja 84:83

Turcja na EuroBaskecie na Litwie grała jako wicemistrz świata, a w składzie miała m.in. Hedo TurkogluOmera AsikaErsana Elyasovę czy Enesa Kantera. Polacy? Na EuroBasket pojechali bez największych gwiazd – Gortata, Lampego czy Ignerskiego, ale w spotkaniu z Turcją pięknie powalczyli. Bardzo dobrze zagrali wysocy – Adam Hrycaniuk zdobył aż 15 punktów, a 12 dodał Szymon Szewczyk. Obaj przyćmili tureckie gwiazdy w polu trzech sekund. W końcówce najważniejsze rzuty oddawali jednak niezbyt doświadczeni Piotr Pamuła i Dardan Berisha. Ten pierwszy, wówczas 21-letni, trafił trójkę ze skrzydła. Ten drugi, mający na turnieju 23 lata, ale grający z pewnością wielkiej gwiazdy, w ostatnich sekundach zwiódł Ilyasovę i zdobył dwa punkty z półdystansu. W całym meczu Berisha rzucił ich 21, a Polacy cieszyli się z sensacyjnej wygranej z wielką drużyną.

2018: Polska – Chorwacja 79:74

To był mecz, który poderwał reprezentację – w Polaków wróciła nadzieja, że na mistrzostwa świata można awansować. W Ergo Arenie Biało-Czerwoni wygrali zacięty mecz z zespołem uznanej koszykarskiej nacji, a na dodatek napakowanym graczami z NBA – w drużynie Chorwacji wystąpili przecież Dario Sarić, Bojan Bogdanović i Ivica Zubac. Do przerwy goście wygrywali 36:31, ale w drugiej połowie Polacy zaczęli odrabiać straty. W czwartej części wyszli na prowadzenie – trzy minuty przed końcem, po trójce A.J. Slaughtera Biało-Czerwoni wygrywali nawet 75:67. Chorwaci jeszcze się zbliżyli, zdobyli siedem punktów z rzędu. W końcówce obie drużyny popełniały błędy, ale więcej zimnej krwi zachowali Polacy. Slaugher trafił ważne rzuty wolne, Biało-Czerwoni triumfowali. Najlepszym strzelcem był kapitan Adam Waczyński, który rzucił 21 punktów. Poza Slaughterem wyróżniali się także Adam Hrycaniuk, Mateusz Ponitka i Kamil Łączyński.

2019: Chorwacja – Polska 69:77

Mecz, który dał nam awans na drugie w historii mistrzostwa świata, rozpoczął się źle, wręcz fatalnie. Polacy po serii strat i niecelnych rzutów przegrywali już 0:14, ale nie było mowy o panice – odrabianie strat zaczęło się od mocnej obrony i aktywnej gry Michała Sokołowskiego. Kiedy na początku drugiej połowy do tej niezłej defensywy dołączył lepszy atak, Biało-Czerwoni po trójkach Adama Waczyńskiego i A.J. Slaughtera wyszli na prowadzenie. Chorwaci je odzyskali, ale w ważnym momencie trzeciej kwarty dwie trójki trafił Łukasz Koszarek. W końcówce, wciąż nerwowej i zaciętej, to Biało-Czerwoni wykonywali lepsze akcje w obronie i w ataku. I zwyciężyli! A że Chorwaci byli poważnie osłabieni? Ich problem, dla Polaków ta wygrana to i tak wielka sprawa – Biało-Czerwonym niezbyt często zdarzało się wygrywać w minionych latach ważne mecze na wyjazdach, a tym razem stanęli na wysokości zadania.

 

WYNIKI I TABELE ELIMINACJI MŚ KOSZYKARZY