Błachowicz przed UFC w Pradze: Żeberka i "Krecik"

Sporty walki

Ważenie przeszło idealnie. Żadnych problemów – mówi Polsatowi Sport Jan Błachowicz, który w najbliższą sobotę stoczy pierwszą w karierze walkę wieczoru na gali UFC. W Pradze towarzyszymy mu z kamerą. – Dla Janka robienie wagi jest czasem trudniejsze niż wyjście do klatki – dodaje Łukasz „Juras” Jurkowski, który jak zwykle jest w teamie Błachowicza. Jaki jest plan na resztę dnia? O co chodzi z tytułowymi żeberkami i "Krecikiem"? Sprawdźcie!

- Jak się nie je przez trzy dni, to wszystko smakuje – żartuje Błachowicz, który już stanął na wadze podczas obowiązkowego, porannego ważenia. To właśnie wtedy musiał uzyskać limit kategorii półciężkiej, który w UFC wynosi 205 funtów czyli 93 kg. Błachowicz ważył dokładnie tyle ile wynosi limit. Jego rywal Brazylijczyk Santos był ciut lżejszy. Na wagę wniósł 204 funty.

 

Błachowicz na śniadanie zjadł wielką jajecznicę z bekonem. Wreszcie się mógł najeść. Na obiad - na mieście - wybrał żeberka. Wreszcie mógł sobie pozwolić. 

 

- Dla Janka zrobienie wagi jest teraz czasem trudniejsze niż potem wejście do klatki. Więc jest super. Nie powiem, że dla niego wyjście do walki to już rutyna, ale on już wie, jak smakuje pojedynek. Ma to doświadczenie, także z UFC. To teraz procentuje – mówi Łukasz „Juras” Jurkowski, przyjaciel Błachowicza, zawodnik KSW, komentator Polsatu Sport, który jak zwykle przy walkach „Cieszyńskiego Księcia” jest członkiem jego najbliższego sztabu. "Jurasa" zapytaliśmy czy obecność polskich kibiców w Pradze może pomóc Błachowiczowi.

 

- Na pewno, choć nie wiemy ilu ich będzie. Bilety na tę galę rozeszły się zanim ogłoszono walkę wieczoru. Polscy kibice nie mieli więc zbyt wielu szans, by je kupić, gdy okazało się, że Janek będzie tu walczył. Ale cały czas odbieramy informacje na social mediach od fanów, że jadą, że są w aucie, pociągu. Nie wiem, jak, ale zdobyli te wejściówki. Wierzę więc, że biało-czerwona armia zasiądzie na trybunach i Janek doczeka się największego dopingu od czasu startów w Polsce – kończy Jurkowski.

 

- Praga jest super. Byłem tu już kiedyś, ale to było dawno. Więc teraz wykorzystuję okazję i trochę zwiedzam. Na pewno ruszymy śladami „Krecika”, a po walce, jak już wygram pójdziemy w miasto śladami „Wojaka Szwejka” – żartuje Błachowicz, z którego tryska energia.

 

- Oczywiście są emocje, ale tylko te dobre. Czuję, że nadchodzi ten dzień – dodaje Janek, odpowiadając na pytanie, jak zareagował na spotkanie ze swoim rywalem.

 

- Przede mną ważenie medialne, trzeba będzie też coś zjeść - mówił nam tuż po śniadaniu. Na obiad wybrał żeberka. - Jedzenie jest tu pyszne. Wieczorem pójdziemy na kręgle, żeby się rozluźnić. W sobotę rano wpadniemy jeszcze obejrzeć słynną bibliotekę, która jest w pobliżu, a potem już tylko walka – tak Błachowicz przedstawił swój plan na piątkowe popołudnie, wieczór i sobotni czas do obiadu.  

 

- Janek jest w bardzo dobrej formie – zapowiada jego trener odpowiedzialny za walkę w stójce Robert Złotkowski, z którym spotkaliśmy się w kiosku z pamiątkami, m.in z "Krecikiem". – Wiem, że zawsze tak mówię, ale Janek jest już tak dojrzałym i świadomym zawodnikiem. Z walki na walkę jest coraz lepszy, coraz lepiej umie się przygotować. Wie, jak blisko jest sukcesu, czyli walki mistrzowskiej UFC - dodaje wyraźnie podekscytowany Złotkowski. 

 

- Janek ma w głowie plan na walkę. Wyjdzie i zrobi co trzeba. Będzie się bił tak, jak przeciwnik pozwoli. Błachowicz jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem, umie sobie poradzić zarówno w stójce, jak i w parterze. Musi być czujny.  Bo Santos jest bardzo niebezpieczny w każdej płaszczyźnie. Umie kopnąć, uderzyć. Liczymy na zwycięstwo – kończy Złotkowski.

 

Transmisja gali UFC Fight Night: Błachowicz vs Santos w sobotę od godziny 20:00 w Polsacie Sport!

Paweł Wójcik z Pragi, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze