Jóźwiak: Zwycięstwo z Legią jest dla nas podwójnie ważne

Piłka nożna

Piłkarze Lecha po dwóch porażkach w tym roku, w sobotę w ligowym klasyku pokonali Legię Warszawa 2:0. - Po tej wygranej sytuacja w tabeli jest otwarta. Teraz wszystko już tylko w naszych nogach i głowach – mówił po meczu pomocnik gospodarzy Kamil Jóźwiak.

"Kolejorz" po porażkach z Zagłębiem Lubin (1:2) i z Piastem Gliwice (0:4) nie tylko stracił dystans do czołówki, ale też zbliżył się do drużyn z drugiej części tabeli. Kolejne potknięcie mogło już nawet wypchnąć poznaniaków z pierwszej ósemki. Podopieczni Adama Nawałki zmobilizowali się i zanotowali pierwsze punkty w tym roku.

 

"Gdybyśmy przegrali to spotkanie, byłoby już bardzo ciężko dogonić czołówkę. Po tej wygranej wiemy, że teraz już tylko wszystko w naszych nogach i głowach. Sytuacja jest otwarta, trzeba po prostu wygrywać kolejne spotkania. Wierzymy, że możemy namieszać jeszcze w tej tabeli" – mówił po spotkaniu szczęśliwy Jóźwiak, uznany z jednego z najlepszych piłkarzy na boisku. W 78. minucie wywalczył rzut karny, który na bramkę zamienił Christian Gytkjaer ustalając wynik meczu.

 

"Najważniejsze, że wygraliśmy mecz, który uważany jest za ligowy klasyk. To poprawi morale drużyny, bo po ostatnim spotkaniu w Gliwicach w szatni nie było za wesoło. Dlatego ten mecz był dla nas podwójnie ważny. Cieszymy się, że tą wygraną mogliśmy wynagrodzić sobie i kibicom te ostatnie porażki" – podkreślił lechita.

 

Inny pomocnik poznańskiej drużyny Maciej Makuszewski dodał, że na takie spotkania nie potrzeba było dodatkowej motywacji. - Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że takie spotkania są najlepsze, gdy przychodzi dużo ludzi na stadion i jest kapitalna atmosfera. Po to właśnie gramy w piłkę nożną. W takich meczach trzeba pokazać swoje umiejętności i Lech je pokazał. Właśnie tak powinniśmy zagrać na początku tej rundy. Szacunek dla całej drużyny, ale ja bym wyróżnił Maćka Gajosa, za to co robił w środku pola - przecinał te wszystkie piłki – skomentował.

 

Jóźwiak przyznał, że do meczu z Legią drużyna przygotowywała się w podobny sposób, jak to miało miejsce przed wcześniejszymi pojedynkami. - Mieliśmy ciężki okres przygotowawczy, a ten ostatni mikrocykl też był intensywny. Jedyne, co mogliśmy zmienić, to myślenie w swoich głowach. Wyszliśmy agresywnie nastawieni na to spotkanie, byliśmy agresywni w odbiorze piłki, graliśmy blisko przeciwnika i nie daliśmy mu szansy na stworzenie sytuacji. To było kluczem do zwycięstwa – stwierdził reprezentant młodzieżówki.

 

Po wygranej nad Legią poznaniacy zmniejszyli dystans do zajmującego drugą lokatę mistrza Polski do sześciu punktów. Do liderującej Lechii Gdańsk wciąż tracą 13.

 

Sobotnie starcie Lecha i Legii było pierwszym meczem tych drużyn od maja ubiegłego roku. Wówczas to w spotkaniu ostatniej kolejki sezonu 2017/18 przy stanie 2:0 dla gości z trybuny zajmowanej przez najbardziej zagorzałych fanów "Kolejorza" na murawę poleciały race i świece dymne. Sędzia Daniel Stefański przerwał zawody w 77 minucie, a piłkarze w pośpiechu opuścili murawę. Kibice wtargnęli na murawę i musiała interweniować policja. Komisja Ligi przyznała warszawskiej drużynie walkower 3:0, co dało jej mistrzowski tytuł. Stadion został początkowo zamknięty przez wojewodę na osiem meczów, później kara została złagodzona do trzech spotkań.

 

Klub, wspólnie z wszystkimi służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo, skrupulatnie przygotowywał się do tego meczu. Na trybunach, nie licząc dwukrotnego odpalenia rac, było dość spokojnie. Widowisko obejrzało ponad 24 tysiące kibiców, co było rekordem frekwencji na poznańskim stadionie w tym sezonie. Z drugiej strony spotkania tych zespołów w stolicy Wielkopolski wielokrotnie oglądało ponad 40 tysięcy fanów.

 

WYNIKI I TABELA EKSTRAKLASY

A.J., PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze