W minioną sobotę na Turf Moor Burnley grało z Tottenhamem. Na trybunach znaleźli się m.in. selekcjonerzy reprezentacji Anglii oraz Austrii - Gareth Southgate i Franco Foda. O ile ten pierwszy raczej był zaciekawiony grą Harry'ego Kane'a, Harry'ego Winksa czy Jamesa Tarkowskiego, to ten drugi przyglądał się tylko Barnesowi.

 

Napastnik Burnley może bowiem grać dla jednej z tych reprezentacji. Urodził się w Bath, jego rodzice są Anglikami, ale jego babcia od strony ojca pochodziła z Klagenfurtu. W marcu 2017 roku przyznał, że nie odrzuciłby powołania do kadry austriackiej.

 

- Bez dwóch zdań chcę dla was grać - mówił.

 

11 lat temu zagrał dla reprezentacji Austrii do lat 20. To był 2008 rok, a Barnes zmienił w 73. minucie Juliusa Perstallera. Teraz sytuacja się zmieniła. Napastnik, który ma na koncie dziewięć trafień w tym sezonie, a ostatnio błyszczy formą, zmienił zdanie. Uważa, że jest w stanie wnieść coś nowego do drużyny Southgate'a.

 

- Gra dla Austrii może być dziwna, ponieważ urodziłem się w Anglii. Muszę ciężko pracować i przemawiać na boisku. Muszę wierzyć w swoje umiejętności. Jeśli pojawi się powołanie z reprezentacji Anglii, to będę musiał wybrać mądrze. Najważniejsza jest na razie koncentracja na występach w Burnley - przyznał.

 

Barnes zdobywał bramki w czterech ostatnich spotkaniach. Trafił m.in. na Old Trafford przeciwko Manchesterowi United oraz właśnie Tottenhamowi. Jego gol przyniósł niespodziewane zwycięstwo Burnley nad "Spurs".

 

- Myślę, że mógłbym wnieść coś nowego do tej reprezentacji. Decyzja nie należy jednak do mnie. Można mnie kochać lub nienawidzić, ale to mnie nie bochodzi. Znam swoje możliwości - dodał.

 

Austria będzie jednym z rywali reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy 2020. Już w 1. kolejce (21 marca) w Wiedniu dojdzie do starcia potencjalnej drużyny Barnesa z piłkarzami Jerzego Brzęczka. Rewanżowe spotkanie przypadnie na 9 września.

 

WYNIKI, TABELE I TERMINARZ ELIMINACJI MISTRZOSTW EUROPY 2020