Początek spotkania nie zapowiadał, że będzie ono aż tak zacięte. Gospodarze po pierwszej tercji - za sprawą goli Bradena Pointa i Anthony'ego Cirellego - prowadzili 2:0. Rywale jednak w ciągu niespełna sześciu minut w trzeciej części spotkania odrobili straty z nawiązką - na listę strzelców wpisali się Alex Iafallo, Jonny Brodzinski i Austin Wagner. Do remisu doprowadził J.T. Miller. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w karnych lepiej poradziły sobie "Błyskawice".

 

Wygrały dziewiąte spotkanie z rzędu. Poprzednio tak dobrą passą - najlepszą w klubowej historii - mogły pochwalić się na przełomie lutego i marca w 2016 roku.

 

- Kiedy prowadzisz 2:0, to chcesz potem zdobyć następną bramkę. Trzeba oddać rywalom, że się nie poddali. Wciąż na nas naciskali i zostali za to nagrodzeni. Dziewięć kolejnych zwycięstw - czegoś takiego nie dokonuje się przypadkowo. Jestem bardzo szczęśliwy, że jesteśmy w stanie kontynuować taką serię ponownie - podkreślił Victor Hedman, który wykorzystał przesądzający o zwycięstwie Lightning rzut karny.

 

Kings, będący przedostatnią drużyną w lidze, zanotowali zaś ósmą porażkę z rzędu. To ich najdłuższa seria porażek od grudnia 2007 roku.

 

- Nie wiem, jaka jest nasza sytuacja w tabli, ale nie awansujemy do play off-ów. Ważne jest więc, by chłopcy zareagowali w odpowiedni sposób i zrozumieli, że to jak teraz będą grali, będzie miało wpływ na ich przyszłość - zaznaczył broniący barw ekipy z Los Angeles Dustin Brown.

 

Bramkostrzelność w drugiej tercji przesądziła o poniedziałkowym zwycięstwie Toronto Maple Leafs nad Buffalo Sabres 5:3. W ciągu dwóch minut i czterech sekund gospodarze trzy razy wpisali się na listę strzelców, a w całej drugiej części spotkania cztery razy pokonali golkipera rywali. Występujący w kanadyjskiej drużynie Duńczyk zatrzymał 31 strzałów i zanotował 100. wygrany mecz w barwach tej drużyny.

 

WYNIKI I TERMINARZ NHL