Kwalifikacje zaczęły się z 30-minutowym opóźnieniem z powodu zbyt silnego wiatru. Prognoza pogody na piątek również jest niepokojąca, ale skoczkowie o niej nie myślą.

 

- I tak musimy tu przyjechać. Choć oczywiście mam nadzieję, że w godzinie rozgrywania zawodów warunki będą stabilne i na tyle równe, że obejdzie się bez ekscesów - podkreślił Stoch.

 

Lepszy wynik od trzykrotnego mistrza olimpijska uzyskali Austriak Stefan Kraft i Japończyk Ryoyu Kobayashi. Wydawać się mogło, że Polak skrócił swoją próbę, ale nie było to celowe działanie.

 

- Chciałbym tu nawet 120 metrów skoczyć. Po prostu zaraz za progiem dostałem mocny wiatr pod narty, ale na dole była cisza. Dlatego doleciałem z dużej wysokości i nagle spadłem - wyjaśnił.

 

Początek konkursu zaplanowano na godzinę 16.00. 

 

- Nie patrzyłem na prognozy pogody, bo i tak nie mam na nią wpływu. Pozostaje nam w pełnej gotowości czekać na zgodę na skok. Nie ma co wprowadzać nerwowej atmosfery. Wiem, że potrafię dobrze skakać i z tego będę korzystał - podkreślił Kubacki, który dobrze prezentował się także we wcześniejszych seriach treningowych.

 

Tytułu sprzed dwóch lat z Lahti broni Kraft. Kolejne miejsca zajęli wówczas Niemcy Andreas Wellinger i Markus Eisenbichler, który w tegorocznej edycji cieszył się już z dwóch złotych medali na dużej skoczni - indywidualnego oraz w konkursie drużynowym. W Innsbrucku z Polaków najlepiej spisał się Stoch, który był piąty, drużynowo biało-czerwoni zajęli czwartą pozycję.