Zajmująca drugie miejsce w tabeli Legia przegrała dwa poprzednie mecze po 0:2 - z Cracovią u siebie i z Lechem w Poznaniu. Warszawski klub (42 pkt) traci już siedem punktów do lidera Lechii Gdańsk.

 

Sa Pinto przyznał, że Legia ma problem w grze pod bramką przeciwnika. - Zdobyliśmy tylko jedną bramkę w trzech meczach. Z Wisłą Płock czy Cracovią mieliśmy szanse, jednak przeciwko Lechowi nie stworzyliśmy groźnych okazji. Z drugiej strony brakuje nam tylko trzech goli, aby być najskuteczniejszą drużyną ekstraklasy, więc nie jest aż tak źle. Wiemy, że musimy nad tym pracować - przyznał trener Legii na czwartkowej konferencji prasowej.

 

Portugalczyk zaznaczył jednak również, że rywale, którzy pokonali jego zespół, nie uczynili tego ze względu na lepszą taktykę. - Nie tworzyli po trzydzieści sytuacji w meczu. Futbol jest nieprzewidywalny, dynamiczny. Czasem o wyniku końcowym rozstrzyga jedna sytuacja. Akceptuję krytykę, która na nas spadła. Wiem, że musimy stwarzać więcej okazji w polu karnym. Nie jesteśmy taktycznie gorsi od innych drużyn w lidze - stwierdził.

 

Po poprzednim meczu na Łazienkowskiej trener Legii narzekał na stan murawy. Teraz nieco złagodził swoje stanowisko, choć powtórzył, że jej stan nie jest dobry. - Gdy patrzy się z góry, murawa wygląda nieźle, jednak po zejściu na dół widać jej prawdziwy stan. Wiem, że ludzie odpowiedzialni za nią robią wszystko, co w ich mocy, aby była w jak najlepszym stanie. Musimy przygotować się na to, że warunki będą ciężkie. W obecnych warunkach klimatycznych to normalne. Proszę nie traktować tego jako wymówkę, musimy wygrać bez względu na wszystko. I tak myślę, że główne boisko jest w dużo lepszym stanie od bocznego - powiedział Portugalczyk.

 

W ostatnich dniach doszło do rozmowy trenera z prezesem Legii Dariuszem Mioduskim, co w niektórych mediach zostało określone jako wezwanie szkoleniowca "na dywanik". - To była zwykła rozmowa. Podczas spotkania poruszyliśmy wiele kwestii. Przecież to całkowicie normalne, że prezes spotyka się ze szkoleniowcem - stwierdził Sa Pinto.

 

Przy okazji Portugalczyk zwrócił do pomoc do kibiców. - Potrzebujemy ich wsparcia. Kto może, niech przyjdzie na Łazienkowską, dzięki temu dopingowi jesteśmy silniejsi - stwierdził. Początek piątkowego meczu na Łazienkowskiej o godz. 20.30.

 

WYNIKI I TERMINARZ EKSTRAKLASY