Wysokość kwalifikacyjną 2,28 w eliminacjach skoczył tylko Niemiec Mateusz Przybyłko. Skład finału uzupełni siedmiu zawodników, którym udało się pokonać poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2,25. Wśród nich znalazł się Bednarek (RKS Łódź).

 

- Czegoś dziś na 2,28 zabrakło. W trzeciej próbie zagadałem się z Włochem Tamberim, bo już mówił, że nie muszę skakać, gdyż mam awans. Za mocno się więc rozluźniłem i nie wyszło - mówił Bednarek po eliminacjach.

 

W tym sezonie skakał jednak tylko o centymetr wyżej niż w piątkowych eliminacjach i to w pierwszym stracie w sezonie w styczniu w Czechach. Potem przyszła obniżka formy, ale związek zdecydował się go wysłać na mistrzostwa Europy, jako obrońcę tytułu z Belgradu.

 

Poziom skoku wzwyż w Europie jest bardzo niski. W eliminacjach odpadli m.in. Rosjanin Ilja Iwaniuk czy Białorusin Maksim Niedasiekau, którym nie udało się skoczyć 2,25.

 

- Forma jest zawsze, ale czasami nie ma głowy. Jutro jest nowy konkurs i różnie może być. Będę walczył - wskazał Bednarek.

 

Sztuka awansu do finału nie udała się drugiemu z reprezentantów Polski - debiutującemu w HME - Norbertowi Kobielskiemu (MKS Inowrocław), który zaliczył tylko pierwszą wysokość 2,10.

 

Finał tej konkurencji odbędzie się w sobotę wieczorem. Dwa lata temu w stolicy Serbii złoty medal Bednarkowi dało skoczenie 2,32. Właśnie tyle wynosi najlepszy w tym roku wynik w Europie Włocha Gianmarco Tamberiego, który również awansował do finału. Groźni mogą być także Przybyłko i Ukrainiec Andrij Procenko.