Było to spotkanie dwóch ekip, które mają w rozgrywkach zupełnie inne cele. GKS bardzo poważnie myśli o grze w szóstce, a MKS zamyka zestawienie. Gdyby nie wycofanie się z ligi Stoczni Szczecin, to siatkarze z Będzina obecnie broniliby się przed spadkiem.

 

Początek pierwszej partii zupełnie nie obrazował sytuacji z tabeli. Obie drużyny walczyły jak równy z równym. Dopiero przy stanie 10:10 zaczęła uwidaczniać się przewaga gospodarzy. Ostatecznie to oni wygrali premierową odsłonę 25:20.

 

Podobny przebieg miała druga odsłona. Katowiczanie nieoczekiwanie zaczęli popełniać coraz więcej błędów, a ekipa z Będzina znakomicie to wykorzystała i wypracowała sobie wysoką przewagę (17:10), której nie oddała do końca doprowadzając do wyrównania.

 

Porażka w drugim secie podrażniła podopiecznych trenera Piotra Gruszki. Już na początku trzeciej odsłony wyraźnie odskoczyli. W pewnym momencie prowadzili aż 16:8! Wychodziło im dosłownie wszystko. Set zakończył się miażdżącym wynikiem 25:15.

 

Wydawało się, że będzinianie nie podniosą się po klęsce w trzeciej odsłonie. Nic bardziej mylnego. Przyjezdni wyszli na boisko niezwykle skoncentrowani i zdystansowali rywali 10:4. Przez dłuższy czas utrzymywało się wysokie prowadzenie MKS. Gospodarze zerwali się jednak do walki i złapali kontakt punktowy 15:16. Nie poszli jednak za ciosem i o zwycięstwie musiał zadecydować tie-break. W nim przewaga gospodarzy nie podlegała dyskusji. Wynik 15:6 mówił sam za siebie...

 

GKS Katowice - MKS Będzin 3:2 (25:20, 18:25, 25:15, 19:25, 15:6)

 

GKS: Bartłomiej Krulicki, Marcin Komenda, Tomas Rousseaux, Emanuel Kohut, Karol Butryn, Rafał Sobański, Bartosz Mariański (L) oraz Bartosz Krzysiek, Dawid Woch, Wojciech Sobala, Dawid Ogórek (L)

 

MKS: Lukas Tichacek, Jake Langlois, Bartłomiej Grzechnik, Rafał Faryna, Adrian Buchowski, Artur Ratajczak, Michał Potera (L) oraz Tomasz Kowalski, Jan Fornal, Jakub Peszko, Szymon Gregorowicz (L)

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI