Różalski zaskoczył wielu kibiców sportów walki decyzją o zakończeniu kariery. Wydawało się, że sam zainteresowany postanowi stoczyć jeszcze jedno starcie, które miała odbyć się na wiosnę tego roku. 40-letni zawodnik czekał na propozycję pojedynku do końca lutego.

 

- Co do tego 28 lutego to faktycznie mieliśmy problem, ponieważ było jedno miasto, z którym prawie podpisaliśmy umowę, ale ktoś nas wyprzedził. Udało się znaleźć fajne miasto w okolicach Warszawy, czyli Pruszków. Poinformowaliśmy jego menadżera, również Marcin dostał informację, że jest walka 11 maja w Pruszkowie. Był też problem z jego rywalem, na którego czekaliśmy, ale on zwlekał. W końcu Marcin nie wytrzymał. Próbowaliśmy jeszcze go namówić, żeby nie rezygnował z MMA, ale jednak jego decyzję trzeba uszanować. Życzę mu jak najlepiej w tym co robi najlepiej. Wiemy, że jego pasją są zwierzęta - powiedział właściciel organizacji Babilon MMA Tomasz Babiloński.

 

Babiloński zaznaczył, że w razie ewentualnej zmiany decyzji przez Różalskiego drzwi dla niego w Babilon MMA są nadal otwarte. Nie będzie to jednak łatwe zadanie.

 

- Nie jest łatwo znaleźć rywala dla Marcina Różalskiego. Jakby nie było, walczył z najlepszymi zawodnikami w Europie i znają go wszyscy. To nie jest tak jak w boksie, że zakontraktujesz i ściągniesz zawodnika. Tu są zupełnie inne rzeczy, o których lepiej na antenie nie mówić (śmiech). Jak temat wróci, to jesteśmy jak najbardziej zainteresowani. To nie jest jednak takie proste, bo to jest zawodnik, którego wszyscy znają i cały czas kombinują - nie tylko kwotowo, ale także terminami, co mogą znaleźć, co mogą zyskać - zaznaczył Babiloński.

 

Różalski w swojej karierze sześciokrotnie zdobył amatorskie mistrzostwo Polski, a także wicemistrzostwo Europy w kickboxingu. Do tego należy dodać zawodowe mistrzostwo Polski w boksie tajskim, międzynarodowe mistrzostwo Polski i mistrzostwo świata WKA w formule K1.

 

Cała wypowiedź w załączonym materiale wideo.