Skoki narciarskie na mistrzostwach świata pojawiły się w 2009 roku w Libercu, ale Polki w imprezie tej rangi dopiero debiutowały. Do Seefeld przyjechały 17-letnia Karpiel i rok starsza Kinga Rajda. W konkursie drużyn mieszanych towarzyszyli im Dawid Kubacki i Kamil Stoch, czyli mistrz i wicemistrz świata z piątkowego konkursu indywidualnego.

 

- Te zawody były naprawdę fajne. Uważam, że dziewczyny sobie poradziły. Mamy świetny zespół i z uśmiechem na twarzy robiłem, co do mnie należy. Ja w ich wieku nie kwalifikowałem się do zawodów, a razem zajmujemy szóste miejsce na mistrzostwach świata - podkreślił Stoch.

 

Po zawodach młode zawodniczki nie kryły radości.

 

- Cieszyłyśmy się na ten start z chłopakami i myślę, że nam wyszedł. Najbardziej zszokowało mnie, ile tu jest ludzi. To było bardzo stresujące. Nigdy nie skakałam przed tak liczną publicznością. Na medale przyjdzie czas. Jeszcze trochę pracy przed nami, ale myślę, że damy radę - powiedziała Karpiel.

 

- Na treningach idzie mi jeszcze lepiej i mam nadzieję, że w końcu przeniosę to na zawody. To wszystko było bardzo motywujące do dalszej pracy - dodała Rajda.

 

Kubacki i Stoch do postawy koleżanek nie mieli żadnych zastrzeżeń.

 

- Dziewczyny są młode i potrzebują doświadczenia. Lepszego niż na mistrzostwach świata nie da się zdobyć. Nikt nie nakładał na nie dodatkowej presji. Wydaje mi się, że swojego zdania się wywiązały. Bez problemu awansowaliśmy do drugiej serii i skończyło się na szóstym miejscu - stwierdził Kubacki.

 

- Nie musieliśmy im udzielać żadnych wskazówek. Nie jesteśmy ich trenerami, czy motywatorami. Dziewczyny dobrze wiedzą, co mają robić. Widziałem, że się cieszyły się tym gdzie są, co robią i co najważniejsze – jak robią - dodał trzykrotny mistrz olimpijski.

 

Wcześniej Polska drużynę mieszaną wystawiła tylko raz. 6 grudnia 2013 roku w Pucharze Świata w Lillehammer Joanna Szwab i Magdalena Pałasz wystąpiły razem ze Stochem i Maciejem Kotem. Biało-czerwoni zostali sklasyfikowani na ostatniej 14. pozycji.

 

W sobotę natomiast na półmetku niespodziewanie zajmowali trzecie miejsce. Okazało się, że tak wysokiej lokaty nie były świadome ani zawodniczki, ani Kubacki. Rękę na pulsie trzymał tylko Stoch.

 

- Progres jest niesamowity. Dobrze, że ktoś się tym w końcu zainteresował. Mam nadzieję, że tak będzie dalej. Skoki kobiece jak najbardziej mają rację bytu - podsumował.