Sobotnie spotkanie miało dla obu drużyn sporą stawkę. Wicemistrzowie Węgier w przypadku zwycięstwa zapewniali sobie drugie miejsce w grupie A na koniec fazy zasadniczej. Polski zespół w razie sukcesu kończył grupowe zmagania na czwartej pozycji. Kielczanie wystąpili bez kontuzjowanych braci Dujshebaevów i Michała Jureckiego. Po raz pierwszy w tym roku w meczu LM zagrał natomiast Chorwat Luka Cindric.

 

Wynik spotkania otworzył francuski rozgrywający Telekomu Kentin Mahe. Kielczanie odpowiedzieli trafieniem Mateusza Jachlewskiego. Kolejne dwie bramki z rzutów karnych zdobył Mahe i Węgrzy w piątej minucie prowadzili 3:1. 180 sekund później znów nie pomylił się niezawodny Mahe i polski zespół przegrywał już 3:6.

 

Nie podłamało to jednak gospodarzy, którzy systematycznie zaczęli odrabiać starty. Pomógł im w tym kilkoma udanymi interwencjami Vladimir Cupara. W 10. min. do siatki rywali trafił Arciom Karalek (6:7), a już pięć minut później na tablicy wyników pojawił się remis (9:9), po rzucie karnym wykorzystanym przez Julena Aginagalde.

 

Podopieczni Tałanta Dujszebajewa poszli za ciosem i po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (20. min. – Władysław Kulesz 13:12). Już do końca pierwszej połowy na parkiecie trwała prawdziwa wymiana ciosów, w której skuteczniejsi byli jednak kielczanie. W 26. min., po bramce Arcioma Karaleka, mistrz Polski odskoczył od rywali na trzy trafienia (18:15). Po 30 minutach toczonego w szybkim tempie spotkania zespół z Kielc prowadził 21:18.

 

Druga część gry lepiej znów rozpoczęli goście. W 35. min., po siódmej już bramce Mahe, Telekom przegrywał tylko 21:22. Nie wybiło to jednak z rytmu polskiej drużyny. W 40. min. piłkę przechwycił Blaz Janc i VIVE znów odskoczyło na trzy trafienia. Jednak tym prowadzeniem gospodarze nie cieszyli się zbyt długo. Zaledwie cztery minuty później, po dwóch kolejnych bramkach Dragana Gajica, był już remis 27:27.

 

Rozpędzeni goście w 50. min. mogli wyjść na prowadzenie, ale Cupara w efektownym stylu obronił rzut karny Mahe. Kielczanie odpowiedzieli bramką z kontry Angela Fernandeza Pereza. Ostatni fragment spotkania kibice w kieleckiej hali oglądali już na stojąco. W 53. min. na ławkę kar powędrował Julen Aginagalde. Kielczanie zdołali jednak przechwycić piłkę i po kontrze Krzysztofa Lijewskiego prowadzili już 32:30.

 

Nawet jednak to nie załamało gości, którzy kolejne trzy minuty wygrali aż 5:0. W 57. min., po rzucie karnym wykorzystanym przez Dejana Manaskowa, Telekom wygrywał już 35:32. Teraz do odrabiania strat przystąpili kielczanie. Na dwie minuty przed końcem, po trafieniu z koła Aginagalde, gospodarze przegrywali tylko 34:35. 60 sekund później, po kontrze wykorzystanej przez Janca, był remis. Gdy do końca pozostawało 15 sekund Cuparę pokonał Manuel Strlek i wynik już się nie zmienił. PGE VIVE przegrało z Telekomem Veszprem 35:36.

 

PGE VIVE Kielce - Telekom Veszprem 35:36 (21:18)

 

PGE VIVE Kielce: Filip Ivic, Vladimir Cupara – Blaz Janc 7, Arciom Karalek 6, Julen Aginagalde 4, Krzysztof Lijewski 4, Władysław Kulesz 4, Mateusz Jachlewski 3, Luka Cindric 2, Angel Fernandez Perez 2, Mariusz Jurkiewicz 1, Arkadiusz Moryto 1, Marko Mamic 1, Bartłomiej Bis.

 

Telekom Veszprem: Arpad Sterbik, Roland Mikler – Kentin Mahe 8, Petar Nenadic 6, Laszlo Nagy 5, Dragan Gajic 4, Borut Mackovsek 3, Mate Lekai 3, Andreas Nilsson 3, Dejan Manaskow 1, Momir Ilic 1, Kent Tonnesen 1, Manuel Strlek 1, Mirsad Terzic, Gasper Marguc, Blaz Blagotinsek.