Strlek przed spotkaniem został entuzjastycznie przywitany przez kibiców kieleckiego klubu, w którym występował przez sześć lat (2012-18). Popularny „Manu” zdobył w sobotnim meczu tylko jedną bramkę, ale za to najważniejszą. To właśnie jego trafienie na 15 sekund przed końcem dało wygraną węgierskiej ekipie.

 

- Cóż, taki jest sport. Spędziłem w Kielcach cudowne lata, ale teraz strzelam bramki dla Veszprem. To był dla nas bardzo trudny mecz, dlatego cieszę się, że o tę jedną bramkę okazaliśmy się lepsi – podkreślił Chorwat po spotkaniu. Dodał, że dla kibiców był to na pewno atrakcyjny mecz.

- Można powiedzieć, że oba zespoły zagrały bez obrony. Padło wiele bramek, a takie pojedynki zawsze się podobają kibicom. Myślę, że o naszym zwycięstwie zadecydowała lepsza gra w defensywie w drugich 30 minutach. Dzięki temu zwycięstwu zrealizowaliśmy swój cel. Do fazy pucharowej Ligi Mistrzów przystąpimy z drugiej pozycji w grupie – zaznaczył zadowolony Strlek.

 

W dużo gorszych humorach byli kielczanie, którzy podobnie jaki i dwa ostatnie spotkania (z Montpellier i Rhein-Neckar Loewen) znów przegrali jedną bramką. - Niedosyt na pewno pozostał, ale nie dlatego, że do przerwy prowadziliśmy trzeba bramkami. Mecz trwa nie 30, tylko 60 minut. Z takimi silnymi zespołami jak Telekom nawiązujemy walkę i toczymy wyrównany bój. Znów jednak czegoś zabrakło. To był szybki mecz, pełen walki, ciekawych akcji z obu stron. Szkoda tylko, że przegraliśmy – nie ukrywał skrzydłowy PGE VIVE Mateusz Jachlewski.

 

Po porażce z wicemistrzem Węgier polski zespół rywalizację w grupie A zakończył na czwartym miejscu. „Mogło być znacznie lepiej. Trzy ostatnie spotkania przegraliśmy pechowo w końcówkach i każde jedną bramką. Gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia i inaczej wykończyli poszczególne akcje, to mogliśmy mieć teraz nie 14 na 22 punkty i być przynamniej wiceliderem tabeli” – podkreślił rozgrywający Krzysztof Lijewski.

Rywala w 1/8 finału LM kielczanie poznają w niedzielę, będzie nim albo Motor Zaporoże, albo chorwackie PDD Zagrzeb. - Jeśli wszyscy będą w drużynie zdrowi, to jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Ale jeśli kontuzjowani zawodnicy już nie wrócą w tym sezonie do drużyny, to będziemy walczyli takim składem, jaki będziemy mieć do dyspozycji – zapewnił popularny „Lijek”.