Powodem - o czym jest głośno od kilku tygodni - jest wycofanie się nowych, centralnych władz Meksyku z finansowania tej komercyjnej imprezy. Środki na to dotychczas wydawane mają być przeznaczone na rozwój infrastruktury kraju oraz na cele społeczne.

 

W oficjalnym komunikacie wydanym przez meksykańskich organizatorów napisano, że negocjacje z Liberty Media nie zostały całkowicie zerwane i nadal trwają, jednak na razie nie udało się znaleźć nowych źródeł finansowania rundy mistrzostw świata.

 

W tym samym komunikacie ujawniono, że organizatorzy czterech innych prestiżowych rund mistrzostw świata F1 - Grand Prix Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch także nie mają podpisanych kontraktów na sezon 2020, choć ich umowy wygasają po ostatnim tegorocznym wyścigu.

 

Poproszony o ocenę obecnej sytuacji dyrektor generalny F1 Chase Carey wyjaśnił, że według jego wiedzy, nie ma obecnie żadnego powodu do niepokoju.

 

- W tym roku kończą się umowy z 19 organizatorami rund mistrzostw świata. Przygotowujemy nowe umowy, które będą systematycznie przedstawiane do akceptacji. Być może niektórzy organizatorzy będą chcieli pójść własną drogą, ale obecnie takich sygnałów nie mamy - potwierdził Carey.

 

W sezonie 2019 zaplanowane jest 21. rund mistrzostw świata F1. Według nieoficjalnych informacji Liberty Media poważnie myśli o powiększeniu w przyszłości kalendarza nawet o dwie, trzy rundy. Taki projekt przedstawiony już ponad rok temu, został wtedy mocno skrytykowany przez kilku czołowych zawodników świata.

 

Inauguracja tegorocznego sezonu F1 zaplanowana jest na 17 marca w Melbourne, gdzie odbędzie się Grand Prix Australii. Wyścig w Meksyku ma być rozegrany 27 października.