Nara(zie) z Icardim chcą rządzić Interem (futbolem)

Piłka nożna
Nara(zie) z Icardim chcą rządzić Interem (futbolem)
fot. PAP

Historia zna wiele przypadków niepokornych piłkarzy, zawodników sterowanych przez menedżerów, zachłannych gwiazd, nastawionych na szybki zarobek, albo nieuczciwych prezesów, którzy na siłę blokowali wielkie talenty, aby nie trafiły do konkurencji. Najnowsza wojna futbolowa toczy się właśnie w Mediolanie. Kto w niej zwycięży?

Według „Corriere dello Sport” podział w szatni Interu Mediolan jest już nie do naprawienia. Spokój mógłby przywrócić jedynie ex kapitan Mauro Icardi, gdyby zechciał przeprosić kolegów z drużyny i wrócić do normalnych treningów. Na to się jednak nie zanosi, bowiem według państwa Icardi piłkarz jest kontuzjowany i grozi mu nawet operacja.

Rewolucjonistka

Klub utrzymuje tymczasem, że to nieprawda i „Maurito” jest gotowy do gry, a jego odłączenie się od drużyny to element wojny, którą Wanda Nara prowadzi z klubem. Nara to prywatnie żona, ale w negocjacjach z klubem menedżer napastnika Nerazzurrich. A rozmowy te nie są łatwe. Nara żąda podwyżki i przedłużenia kontraktu, czy odważnych transferów, ale według niektórych prowadzi grę na rozwiązanie umowy, aby uciec do innego (większego i bogatszego) klubu.

Nie byłoby w tym niczego szokującego, gdyby nie strategia partnerki Icardiego, zakładająca komunikację z klubem i kibicami przez media społecznościowe, komentowanie filozofii budowy drużyny, transferów, a nawet formy poszczególnych piłkarzy. To rzadkość w świecie menedżerów, ale nawet partnerek futbolowych gwiazd. – Jestem rewolucjonistką – mówi o sobie Wanda Nara.

Dybala za Icardiego?

Z drugiej strony klub również stosuje odważną strategię – już odebrano Icardiemu opaskę kapitańską, nałożono na niego grzywnę i grozi się przetrzymaniem Argentyńczyka do końca kontraktu, który upływa w lecie 2021 roku. Ale taki scenariusz byłby fatalny dla każdego.

Życie zna podobne przypadki – niegdyś w konflikt z trenerem River Plate popadł Gabriel Omar Batistuta. Daniel Passarella odstawił więc napastnika od składu, a po sezonie oddał do... Boca Juniors. Efekt? „Batigol” w 30 meczach zdobył 13 bramek i wkrótce przeniósł się na Stary Kontynent.

Teraz Icardi marzy o podobnym transferze – choćby do Juventusu, największego obok Milanu wroga Interu. Zresztą taki scenariusz być może uratowałby obie strony, bowiem dyrektor zarządzający Giuseppe Marotta chętnie wymieniłby Icardiego na Paulo Dybalę. Problem w tym, że to rozwiązanie nie musi spodobać się w Turynie.

Cierpliwość na wyczerpaniu

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że po raz kolejny cierpią kibice, cierpi widowisko. Za chwilę derby Mediolanu i zamiast starcia Piątek – Icardi, dziennikarze z Półwyspu Apenińskiego będą je reklamować, jako szansę na ostateczne odrodzenie Milanu i dobicie rywali zza między, pogrążonych w wewnętrznym konflikcie.

Fani Nerazzurrich mają zresztą dosyć fanaberii z udziałem Icardiego. Wiele mu wybaczyli, ale chyba już nie chcą egoistycznie nastawionego snajpera, który sterowany jest przez narcystyczną żonę-menedżerkę. Problem w tym, że to nie kibice rządzą futbolem. Kto jest więc czyim zakładnikiem? To Nara trzyma w szachu Inter, czy Marotta w przebiegły sposób rozgrywa konflikt z argentyńskim napastnikiem?

 

WYNIKI I TABELA SERIE A

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze