- Ten medal to krok do spełnienia najskrytszych marzeń, które, nie ukrywam, są związane z igrzyskami w Tokio. Z Lavreysenem nie udało się dziś wygrać. Był dla mnie za silny, został mistrzem świata. Jestem zmotywowany do dalszej pracy i mam nadzieję, że na igrzyskach też zdobędę medal – powiedział.

 

Jaka jest jego recepta na sukces?

 

- Sprint jest taką konkurencją, że liczą się nie tylko nogi, ale ważna jest też taktyka, spojrzenie w oczy, element zaskoczenia. Wiele czynników składa się na to, by wygrać bieg i wszystkie trzeba trenować - dodał.

 

23-letni kolarz Stali Grudziądz przed mistrzostwami w Pruszkowie mówił wprost, że interesuje go medal. Po ceremonii dekoracji przyznał, że te obietnice nie były na wyrost, bo czuł, że jest w bardzo dobrej dyspozycji.

 

- Wczoraj, zajmując trzecie miejsce w eliminacjach, pokazałem, że stać mnie na medal, a dziś to potwierdziłem. Skończyło się też na trzecim miejscu, dla mnie szczęśliwym – stwierdził.

 

Trudna sytuacja, w jakiej znajduje się zadłużony Polski Związek Kolarski, nie wpłynęła w istotnym stopniu na przygotowania Rudyka do mistrzostw.

 

- Próbowałem się odciąć od problemów PZKol. Ministerstwo pomogło nam i dało pieniądze na szkolenie, choć może nie w najlepszych na świecie warunkach. Dziękuję też za program Team 100, bo dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem – podkreślił.

 

Mistrzostwa świata zakończyły sezon 2018/19, ale Rudyk nie będzie długo odpoczywać.

 

- Sezon oficjalnie zakończony. Wakacje nie będą długie, bo musimy cały czas gonić światową czołówkę. Tydzień, może dwa tygodnie wolnego, aby odpocząć psychicznie od roweru i potem wracam do ciężkiej roboty, bo igrzyska już za półtora roku. To niewiele czasu – zakończył.