W rewanżowym meczu barażowym o awans do TOP 16 Ligi Mistrzów, piłkarze ręczni Orlen Wisły wygrali z wicemistrzem Danii Bjerringbro-Silkeborg 27:20, mimo tego, że w 13. min dwóch zawodników zobaczyło czerwone kartki. Bohaterem spotkania był m.in. bramkarz Adam Morawski, który zwłaszcza w drugiej połowie, popisał się serią znakomitych interwencji.

 

W tym sezonie płocczanie mieli szansę wrócić do TOP 16 po dwóch latach przerwy, ale w rewanżu musieli odrobić stratę czterech bramek.

 

Do Silkeborg Nafciarze pojechali praktycznie bez obrotowego. W Płocku został kontuzjowany Igor Zabic i ukarany za faul podczas pierwszego meczu, zawieszeniem na dwa mecze oraz karą 500 euro Renato Sulic. Sędziowie nie zauważyli wówczas żadnego przewinienia, europejska federacja (EHF) zadecydowała inaczej, nazywając zachowanie Sulica podczas meczu – niesportowym.

 

Wisła zaczęła nieźle, ale pomysłu na grę wystarczyło tylko na pierwsze pięć minut i prowadzenie gości 3:2. Dwie kolejne piłki wybronione przez bramkarza Bjerringbro Kaspera Larsena całkowicie wybiły płocczan z rytmu, co wykorzystali gospodarze, prowadząc w 11. min 6:3. Wtedy trener Xavi Sabate poprosił o czas dla drużyny.

 

Po wznowieniu gry od razu do bramki gospodarzy trafił Dan Racotea, który kilka sekund później sfaulował Sebastiana Skube i zobaczył czerwoną kartkę. Rozmiary porażki zmniejszył Przemysław Krajewski, ale w akcji Bjerringbro Skubego zaatakował tym razem Jose de Toledo i 36 sekund od wykluczenia Racotei, Brazylijczyk również ujrzał czerwony kartonik.

 

Po usunięciu dwóch najbardziej bramkostrzelnych graczy drużyna Orlenu musiała zostać całkowicie przemeblowana.

 

W 15. min gospodarze prowadzili 8:5 i wydawało się, że tylko kwestią czasu będzie powiększenie przewagi. Tymczasem na boisko wszedł Tomasz Gębala i oddał trzy kolejne celne rzuty. W 20. min przy stanie 9:8 trener Peter Bredsdorff-Larsen poprosił o czas, a gospodarze wykorzystali rady swojego trenera, bo w 28. min było już 15:11. Końcówka należała znów do gości, którzy zmniejszyli straty.

 

Druga połowa rozpoczęła się od niewykorzystanych rzutów karnych, ale potem do głosu doszli wicemistrzowie Polski, którzy odrobili część strat. Ogromna w tym zasługa Adama Morawskiego w bramce, który przez pierwsze 10 minut po przerwie grał na skuteczności 83 proc. W 39. min po rzucie Mateusza Piechowskiego był remis 16:16, a w 42., po rzucie karnym wykonywanym przez Lovro Mihica, Wisła prowadziła 18:16.

 

Gospodarze jakby zapomnieli o co grają i w 44. min przegrywali już 16:19. Straty z pierwszego meczu zostały odrobione trzy minuty później, kiedy na tablicy był wynik 17:21.

 

Wtedy też Sabate postanowił poprosić o minutę przerwy, by ochłodzić umysły piłkarzy i dać rady na ostatni kwadrans spotkania.

 

W 53. min goście prowadzili 23:19, dwa rzuty karne obronił Morawski, za to nie mylili się jego koledzy w ataku i półtorej minuty przed końcem wygrywali 26:19, co im dawało awans. Minutę przed ostatnią syreną Mateusz Piechowski dostał karę, ale Duńczycy i tak nie potrafili tego wykorzystać.

 

Po dwóch sezonach przerwy płocczanie wrócili na salony europejskiej piłki ręcznej, awansując do grona najlepszych zespołów. W TOP 16 Orlen Wisła spotka się z węgierskim MOL-Pick Szeged, który zajął drugie miejsce w grupie B elity.

 

Bjerringbro-Silkeborg - Orlen Wisła 20:27 (15:13)

 

Bjerringbro-Silkeborg: Kasper Larsen – August Pedersen 3, Klaus Thomsen, Nikolaj Nielsen 2, Mads Nielsen 2, Jacob Lassen 2, Johan Hansen 2, Sebastian Skube 1, Jesper Noddesbo 4, Jens Plougstrup, Stefan Hundstrup, Rasmus Thiemer – Jensen 2, Michael Knudsen 2.

 

Orlen Wisła: Adam Morawski, Adam Borbely - Michał Daszek 5, Przemysław Krajewski 1, Dan Emil Racotea 1, Ignacio Moya 2, Ondrej Zdrahala 1, Nemanja Obradovic, Mateusz Góralski, Mateusz Piechowski 1, Lovro Mihic 4, Jose de Toledo, Tomasz Gębala 5, Żiga Mlakar 7.

 

Kary: Bjerringbro-Silkeborg - 8; Orlen Wisła – 14 min

 

Sędziowie: Milijan Vesovic, Novica Mitrovic (obaj z Czarnogóry)