W 2018 roku Williams zajął ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, a w obecnym sezonie spóźnił się o dwa dni na oficjalne testy pod Barceloną. Mimo to Lowe jest przekonany, że zespół zrobił duży postęp w porównaniu z zeszłym rokiem. Wówczas Kubica był kierowcą testowym, teraz będzie wyścigowym.

 

- Robert wie o wiele więcej o ubiegłorocznym modelu niż George Russell, który zasiadł w nim tylko na chwilę. Robert sporo nim jeździł i miał wiele spostrzeżeń dających powody do optymizmu, dotyczących jakości nowego samochodu. Jego zdaniem zrobiliśmy duży krok naprzód - powiedział Lowe w rozmowie z dziennikarzem portalu autosport.com.

 

Zdaniem dyrektora technicznego teamu łatwiej będzie kontrolować bolid.

 

- Jest łatwiejszy w prowadzeniu, można z nim pracować, można kontrolować zużycie opon, balans i tempo. Tego nie można było powiedzieć o ubiegłorocznym aucie - przyznał.

 

Lowe dodał, że nie daje to gwarancji, że Williams będzie w związku z tym znacznie lepiej prezentować się w MŚ. Stwierdził jedynie, że osiągnięcie lepszych właściwości auta jest "spełnieniem jednego z najważniejszych celów.

 

- To krok w dobrą stronę i solidniejsza podstawa, z której możemy przejść do następnego etapu - zakończył.

 

Kubica i Russell zwykle osiągali najgorsze czasy testów na Circuit de Barcelona-Catalunya.

 

Inauguracja tegorocznego sezonu F1 zaplanowana jest na 17 marca w Melbourne, gdzie odbędzie się wyścig o Grand Prix Australii.