W grach pojedynczych faworytami są Tai Tzu Ying (Chinka z Tajwanu wygrała dwie ostatnie edycje tego turnieju) i Japończyk Kento Momota, aktualny mistrz świata, lider światowego rankingu i zwycięzca zakończonego w niedzielę German Open.

 

W deblu męskim na ogół nie ma silnych na Indonezyjczyków Marcusa Fernaldi Gideona i Kevina Sanjayę Sukamuljo, którzy chcą wygrać All England trzeci raz rzędu, ale wiemy doskonale, że w sporcie, a szczególnie w badmintonie, żelaźni faworyci nie zawsze zwyciężają. Coś na ten temat mógłby powiedzieć najlepszy mikst minionego sezonu, Chińczycy Zheng Siwei i Huang Yagiong. Wygrywali wszystko co było do wygrania, by potknąć się w najlepiej płatnym turnieju jakim jest „Finał finałów” w Kantonie i przegrać decydujący mecz ze swoimi rodakami, Wangiem Yilu i Huang Dongping. Zresztą ubiegłorocznego All England też nie wygrali, ze zwycięstwa cieszyli się Japończycy, Yuta Watanabe i Arisa Higashino.

 

W deblu żeńskim pewniaków nie ma, choć karty rozdają trzy japońskie pary i nigdy nie wiadomo, która z nich wygra. Misaki Matsutomo i Ayaka Takahashi to przecież mistrzynie olimpijskie, Mayu Matsumoto i Wakana Nagahara są aktualnymi mistrzyniami świata, a Sayaka Hirota i Yuki Fukushima oprócz cennych medali przewodzą najważniejszym rankingom. Jednak podczas zakończonego w niedzielę German Open z sukcesu cieszyły się młode Chinki, Du Yue i Li Linhui, które pokonały triumfatorki z Rio de Janeiro. Tym razem cała słynna, japońska deblowa trójca poczuła smak porażki.

 

W All England wszystko zaczyna się od nowa, nikt już nie ma pamięta, co było na turnieju w Niemczech, czy tych wcześniej rozgrywanych w Azji. Do historii przechodzi się wygrywając w Anglii.

 

Historia All England, najstarszego i najbardziej prestiżowego na świecie turnieju, liczy już dobrze ponad sto lat. Pierwszy rozegrano w 1899 roku i rywalizowano tylko w grach podwójnych. Singliści włączyli się do gry rok później. Najlepszą wśród pań była 21 letnia Ethel Thompson Larcombe, świetna tenisistka, triumfatorka Wimbledonu w 1912 roku. Męski finał wygrał 28 letni Sydney Howard Smith, też tenisista, który w tym samym roku był drugi w Wimbledonie. Lepiej wiodło mu się w deblu, z pięciu finałów grając w parze z Frankiem Riseleyem wygrał dwukrotnie.

 

Wracając jednak do badmintona: najwięcej zwycięstw (8) na swoim koncie ma Indonezyjczyk Rudy Hartono, najwięcej finałów (10) on i Chińczyk Lin Dan, którego zobaczymy w rozpoczynającym się w środę turnieju.

 

Lin Dan, dwukrotny mistrz olimpijski w singlu i pięciokrotny mistrza świata, ubiegłoroczny finał przegrał ze swoim rodakiem, Shi Yuqim, aktualnym wicemistrzem świata i triumfatorem całego cyklu Super Series w finale którego pokonał znakomitego Momotę.

 

Szkoda tylko, że w tym wielkim, prestiżowym turnieju zabraknie Polaków. Na drugiego Roberta Mateusiaka, który gościł tam wielokrotnie, czy to z Michałem Łogoszem w deblu, czy Nadieżdą Ziębą w mikście, zapewne przyjdzie nam trochę poczekać.

 

Transmisje meczów turnieju All England Open w Polsacie Sport Extra.