Piechocki: Obrona mistrzostwa? Najpierw musimy otworzyć sobie szansę

Siatkówka
Piechocki: Obrona mistrzostwa? Najpierw musimy otworzyć sobie szansę
fot. Cyfrasport

- Wierzę, że mimo tych trudności, które nas spotkały, w maju będziemy się cieszyli z kolejnego sukcesu - powiedział Konrad Piechocki, prezes PGE Skry Bełchatów, który wrócił do klubu po dłuższym urlopie zdrowotnym.

Wrócił Pan po dziewięciotygodniowym urlopie i PGE Skra awansowała do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów, do tego wróciła z piekła do nieba w Radomiu. Widocznie brakowało Pana w klubie.

 

Konrad Piechocki: Dziękuję, ale wolałbym jednak inny urlop (śmiech). Na pewno niezmiernie się cieszę, że mogę wrócić do klubu. Miałem problemy ze zdrowiem, ale były też problemy w klubie, więc chwała chłopakom i sztabowi, na czele z trenerem Roberto Piazzą, bo od grudnia znaleźliśmy się w bardzo trudnym położeniu. Nie wiemy, jak to się skończy, ale za to wszystko, co się wydarzyło, zespołowi i sztabowi należy się ogromny szacunek. Krótko mówiąc: nie pękliśmy. Nie pojawiła się żadna rysa, żadna chwila zwątpienia. Nie narzekaliśmy też, jak nam ciężko, tylko po prostu pracowaliśmy. Z jednej strony jest nam bardzo przykro, bo to jeden z trudniejszych sezonów, jaki spotkał PGE Skrę. Mieliśmy pięć kontuzji w drużynie, w tym tak znaczących graczy, jak przyjmujący Milad Ebadipour i Artur Szalpuk oraz atakujący Mariusz Wlazły. Nie ma zespołu na świecie, nawet z tych najmocniejszych, który przeszedłby przy takich problemach suchą stopą. To po prostu niemożliwe, żeby coś się nie zachwiało, gdy wyjmiemy trzech kluczowych zawodników z wyjściowej szóstki. Cieszy to, że krytyczne głosy, że nie mamy rezerw, które mogą w przekroju sezonu pomóc drużynie, okazały się nieprawdą. Chłopaki wytrzymali presję i zostawili serce na boisku. Mówię tu m.in. o Milanie Katiciu, Piotrze Orczyku czy Renee Teppanie. Wszyscy bardzo pomogli drużynie, bo cały czas jesteśmy w walce. Trochę uśmiechnęło się też do nas szczęście, bo w Lidze Mistrzów nie wszystko zależało od nas. Tak to się jednak poukładało, że ostatecznie dostaliśmy się do najlepszej ósemki w Europie, co niezmiernie cieszy. Sprawa cały czas jest otwarta, więc zobaczymy, co z tego wyjdzie. Walczymy też o najlepszą szóstkę w PlusLidze, a przed nami kluczowe mecze. Nie popadamy w huraoptymizm, bo trzeba utrzymać koncentrację, żeby zagrać bardzo dobre spotkania, w co oczywiście głęboko wierzę.

 

Jak z Pana zdrowiem?

 

Po raz pierwszy do hali Energia, po przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi, przyszedłem w środę na mecz z Berlin Recycling Volleys. Nie ma się co już nad tym rozwodzić. Nie ma większych przeciwwskazań, żebym nie mógł pracować, chociaż mecze mi nie pomagają, bo gramy dużo tie-breaków (śmiech). To są trudne spotkania, ale jeśli ma być zawsze taki finał, to chyba dam radę. Odbyłem już rozmowę ze sztabem szkoleniowym, czyli trenerami Piazzą i Michałem Winiarskim na temat aktualnej sytuacji drużyny. Nakreśliliśmy sobie plan na kilka najbliższych tygodni i będziemy pracować. Zbieramy szyki, łącznie ze mną, a wszystko po to, by jak najlepiej zakończyć ten sezon.

 

Widać, że Pan odpoczął, ale pewnie trudno było uciec od pracy.

 

Oczywiście, że nie było to łatwe. Musiałem uważać, ale cały czas byliśmy w kontakcie. Cała administracja, na czele z wiceprezesem Grzegorzem Stawinogą, wykonywała codzienną pracę. Pod moją nieobecność kontaktowaliśmy się i ustalaliśmy plan działania. Wszystkim dziękuję za wkład pracy i postawę przez ten czas, bo był on trudny nie tylko dla mnie, ale dla całego klubu. Wróciłem ja, wracają też zawodnicy, ale to jeszcze nic nie znaczy. Jest rzecz dokonana, czyli ósemka w Lidze Mistrzów, ale utrzymujemy walkę, żeby znaleźć się w szóstce PlusLigi i utrzymać się w walce o mistrzostwo Polski.

 

Mówiąc o kontuzjach, na szczęście zawodnicy czują się już lepiej i powoli wracają do składu.

 

Nie przypominam sobie tak trudnego sezonu. W tym samym czasie poza drużyną było aż pięciu zawodników. To dla nas bardzo ciężka sytuacja. Mieliśmy duże problemy, ale w mniejszym lub większym stopniu są już zażegnane. Nie popadamy w huraoptymizm, ale cieszymy się, że ci zawodnicy będą wracali do drużyny. To jednak nie takie proste, bo to nie tak, że ktoś z poniedziałku na wtorek wejdzie do szatni i będzie w pełnej dyspozycji gotowy do gry. Te przerwy były relatywnie bardzo długie, jeśli patrzymy na to z perspektywy trwania sezonu. Samego Mariusza Wlazłego nie ma już dwa miesiące. Zobaczymy, jak zawodnicy będą reagowali i czy w tak krótkim czasie da się odbudować formę, żeby pomóc drużynie. Niezmiernie się jednak cieszę, że dużą wartość pokazali siatkarze, którzy zastąpili szóstkowiczów.

Mimo że to trudny czas dla PGE Skry, nerwowych ruchów w klubie, mimo nacisku kibiców, jednak nie było. Wyszliśmy na razie obronną ręką z presji, jaką mieliśmy w Lidze Mistrzów. Awansowaliśmy z grupy, więc ten 13. sezon w Lidze Mistrzów nie okazał się dla nas pechowy i po raz 13. dokonaliśmy tego i jesteśmy w ósemce najlepszych drużyn w Europie. To nie był łatwy okres dla klubu, ale nie było nerwowości. Rozmawialiśmy na temat całej sytuacji i wierzę, że mimo tych trudności, które nas spotkały, to w maju będziemy się cieszyli z kolejnego sukcesu.

 

Klub pracuje m.in. nad budową drużyny na przyszły sezon. Czego kibice PGE Skry mogą się spodziewać?

 

Życie nie lubi próżni, toczy się dalej. Przez te kilka ostatnich tygodni dużo się działo również na rynku transferowym. Dla nas bardzo istotną rzeczą jest fakt, że udało się przedłużyć kontrakt z Grzegorzem Łomaczem. To reprezentant Polski, bardzo ważna postać w tej drużynie. Mamy też kilka innych miłych informacji dla kibiców, o których poinformujemy w najbliższych dniach.

 

Trudno było namówić mistrza świata na pozostanie w PGE Skrze?

 

Grzegorz miał wiele propozycji, jest bardzo ważnym zawodnikiem, bardzo cenionym i poszukiwanym na rynku, bo ma polski paszport. Tym bardziej się cieszę, że w sytuacji z problemami, którą zastaliśmy w ostatnim czasie, domówiliśmy warunki dalszej współpracy i Łomacz pozostał w Bełchatowie.

 

Krąży też dużo pogłosek na temat trenerów w PGE Skrze.

 

Rozmawiałem na ten temat z Roberto. Darzymy się ogromnym szacunkiem. Wspólnie ustaliliśmy, że w tej chwili koncentrujemy się na tym, co jest dla nas kluczowe, czyli na walce o play-off, by mieć dalej szansę rywalizacji i na obronę mistrzostwa Polski. W tej chwili nie będziemy informować, co do dalszej naszej przyszłości.

 

Wracając do PlusLigi, w czwartek PGE Skrę czeka jeden z najważniejszych meczów rundy zasadniczej, czyli spotkanie z GKS Katowice.

 

Każdy z tych meczów ma ogromną stawkę. Na pewno będzie to bardzo ważne spotkanie, jak to się mówi, z gatunku "za sześć punktów". Dwa nasze najbliższe mecze są kluczowe i wszystko mamy w swoich rękach. Jeśli zwyciężymy za trzy punkty i zachowamy cztery "oczka" przewagi nad konkurencją, to na ostatni mecz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle pojedziemy już pewni gry w play-off. Wszystko się może zdarzyć i zdajemy sobie z tego sprawę. Wierzę, że mobilizacja będzie ogromna i poradzimy sobie z tą presją i wygramy te mecze.

 

Z kolei w ćwierćfinale Ligi Mistrzów PGE Skra zmierzy się z Zenitem Sankt Petersburg.

 

Na papierze jest to najkorzystniejszy rywali, ale bądźmy poważni w tej ocenie. Zenit to zespół zbudowany w krótkim czasie o trzykrotnie większym budżecie, niż kluby z Polski, również my. Ma takich zawodników jak Georg Grozer czy Oreol Camejo, a do tego wielu reprezentantów Rosji. Trudno więc mówić o słabszym przeciwniku. To zespół stworzony po to, by grać o najwyższe cele i takim jest. A co to dla nas oznacza? Na pewno od strony logistycznej to ważna rzecz, bo czeka nas bezpośredni przelot i zniwelujemy logistyczne problemy związane z podróżami. Sprawa wyniku jest otwarta, na pewno będziemy się z nimi bili i wierzę, że wszystko może się wydarzyć. Szanse oceniam 50 na 50, bo o wszystkim mogą decydować niuanse. Głęboko chciałbym wierzyć, że to my zagramy dalej. Jeśli zagramy tak, jak przeciwko Nowosybirskowi w ubiegłym roku, to uprawnia nas to do myślenia, że możemy Zenit wyeliminować.

 

PGE Skra wciąż walczy o obronę tytułu mistrza Polski?

 

Najpierw musimy sobie tę szansę otworzyć. Myślimy więc o tym, żeby zakwalifikować się do play-off.

CM, pgeskra.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze