Radwańska kończy 30 lat

Tenis
Radwańska kończy 30 lat
fot. Cyfrasport

Agnieszka Radwańska nie czekała z końcem kariery do 30. urodzin, które obchodzi w środę. Najlepsza w historii polska tenisistka była chwalona za efektowną grę i sukcesy, choć nie udało jej się wygrać Wielkiego Szlema i zostać liderką światowego rankingu.

W ciągu 13 lat zawodowej gry Radwańska zwyciężyła w 20 turniejach WTA, wśród których najbardziej prestiżowym był sukces w WTA Finals. Kończącą sezon imprezę masters wygrała w 2015 roku.

 

Najbliżej triumfu w Wielkim Szlemie była siedem lat temu, gdy dotarła do finału Wimbledonu. Na londyńskiej trawie w 2013 i 2015 roku zatrzymała się rundę wcześniej. Do "czwórki" dwukrotnie - w 2014 roku i dwa lata później - dotarła w Australian Open. Tylko raz - w 2013 roku - awansowała do ćwierćfinału French Open, a nigdy nie udało jej się to w przypadku US Open. W Nowym Jorku aż pięć razy odpadła w 1/8 finału.

 

W rankingu WTA udało jej się dotrzeć do drugiej pozycji w tym zestawieniu, a łącznie wiceliderką była przez 13 tygodni. Po raz pierwszy zajęła to miejsce 9 lipca w 2012 roku, a ostatnie notowanie listy WTA, na którym plasowała się na tej pozycji, opublikowano 2 maja 2016 roku.

 

Urodziła się 6 marca 1989 roku. Przez wiele lat trenowała pod okiem ojca Roberta. To on nauczył ją podstaw tenisa i prowadził samodzielnie jej karierę przez blisko 17 lat. Jako juniorka triumfowała w Wimbledonie (2005) i French Open (2006).

 

Pierwszy turniej WTA wygrała w 2007 roku w Sztokholmie. W kolejnych latach dochodziły następne sukcesy, a sztab szkoleniowy młodej zawodniczki się powiększał. W 2011 roku dołączył do niego m.in. Tomasz Wiktorowski, który początkowo tylko wspomagał ojca tenisistki. Po pewnym czasie media odnotowywały coraz większe zaostrzenie relacji na linii ojciec-córka podczas treningów oraz meczów i Radwańska zakończyła zawodową współpracę z rodzicem.

 

Przez wiele lat, aż do zakończenia kariery współpracowała z Wiktorowskim, Dawidem Celtem, który był jej sparingpartenerem oraz fizjoterapeutami Krzysztofem Guzowskim i Jasonem Israelsohnem. W 2015 roku zatrudniła na krótko w roli konsultantki słynną Martiną Navratilovą. Jako powód rozstania podano zbyt napięty grafik Amerykanki czeskiego pochodzenia. W prasie sugerowano jednak, że panie nie mogły się dogadać. Po zakończeniu kariery przez Radwańską Navratilova napisała artykuł poświęcony jej w całości. Oceniła w nim, że Polka była sprzecznością.

 

"Była najbardziej pomysłową i kreatywną tenisistką swojego pokolenia, ale jednocześnie tak bardzo niechętna do ryzyka, że miała duże kłopoty z próbowaniem nowych rzeczy podczas treningu. Podczas gdy większość zawodniczek to właśnie wtedy stosuje zagrania, których nawet nie próbowałyby normalnie podczas spotkania. Radwańska była zupełnym przeciwieństwem. Podczas meczów zaś posyłała takie zagrania, których ludzie się nie spodziewali, a często zaskakiwała nawet samą siebie. Biorąc pod uwagę jej nietolerancję na ryzyko, to coś bardzo osobliwego" - oceniła Navratilova.

 

Polka jako swój ulubiony typ nawierzchni wskazywała korty trawiaste. Nie przyniosły jej jednak szczęścia podczas turnieju olimpijskiego w 2012 roku w Londynie. Była wówczas chorążym polskiej reprezentacji. Również z rywalizacją w igrzyskach w Pekinie i Rio de Janeiro pożegnała się bardzo szybko.

 

Przez wiele lat występowała w drużynie narodowej w Pucharze Federacji i miała duży wkład w historyczny awans biało-czerwonych do Grupy Światowej w 2014 roku. Gdy sięgnęła po tytuł w mastersie, polscy kibice mieli nadzieję, że może być to trampoliną do jeszcze większych sukcesów. W kolejnym sezonie wygrała trzy imprezy WTA, ale na tym zatrzymał się jej licznik.

 

Dziesięć lat temu przeszła operację ręki, a rok później lewej stopy. Długo wskazywano ją jednak jako zawodniczkę, która jako jedyna z czołówki nie zaliczyła dłuższej przerwy związanej z poważnymi kłopotami zdrowotnymi. Sytuacja zmieniła się w ostatnich latach. W 2017 roku zmagała się często z infekcjami wirusowymi, doszły do tego także kłopoty z prawą stopą. W ostatnim sezonie we znaki dała się jej przede wszystkim wspomniana stopa oraz narastające zmęczenie.

 

Słabsze wyniki w ostatnich latach niektórzy próbowali tłumaczyć faktem, że krakowianka coraz bardziej koncentruje się na życiu prywatnym i zainteresowaniach pozasportowych. 22 lipca 2017 roku wyszła za mąż za Celta. Sama nie kryła w wywiadach, że coraz trudniej przychodzi jej rywalizacji z młodszymi i silniejszymi rywalkami, a skutki wielu lat spędzonych na korcie coraz bardziej dawały się jej we znaki zdrowotnie.

 

To właśnie te czynniki wskazała jako powód, gdy 14 listopada ubiegłego roku ogłosiła zakończenie kariery. Ostatni mecz rozegrała w połowie września w Seulu, odpadając w drugiej rundzie. Po ostatnich dwóch słabszych sezonach systematycznie pogarszały się jej notowania. W dniu ogłoszenia rozbratu z zawodowym tenisem plasowała się na 75. pozycji.

 

Podsumowując swoje dokonania, stwierdziła, że czuje się sportowcem spełnionym. - Robiłam absolutnie wszystko, co w mojej mocy przez lata, aby grać i przygotowywać się do każdego turnieju najlepiej jak mogłam. Oczywiście, nieraz było tak, że zdrowie nie pozwalało do końca robić wszystkiego na 100 procent, ale w każdym momencie podejmowałam najlepsze dla siebie decyzje i tak naprawdę niczego nie żałuję. Wiadomo, że można gdybać po każdym meczu czy roku, ale nie o to chodzi. Czasu się nie cofnie. Dla mnie tenis zawsze był na pierwszym miejscu. Nie mogę sobie niczego zarzucić. Oczywiście, każdy chciałbym więcej wygrywać, ale na tyle, na ile mogłam, to grałam - zaznaczyła.

 

Krakowianka bardzo często była chwalona za finezyjną, sprytną i przyjemną dla oka grę. Wielokrotnie zdobywała nagrody w głosowaniu kibiców na zagranie miesiąca i zagranie roku. Rywalki i eksperci komplementowali jej uderzenia i nazywali "La Profesorą", "Magikiem" oraz "Ninją".

 

"Kibice zapamiętają ją ze względu na zagrania, o których inne zawodniczki nawet by nie pomyślały. Czasem planowała je, a czasem były reakcją na nietypową sytuację. W erze tenisa "bum-bum" stworzyła tak wiele za sprawą swojej głowy i rąk, grając spontanicznie" - podkreśliła we wspomnianym wcześniej artykule Navratilova.

 

Sukcesy na korcie miały przełożenie na zarobki. Według organizacji WTA Radwańska wzbogaciła się o prawie 28 milionów dolarów. Mimo że nie gra profesjonalnie już prawie pół roku, to na liście płac wszech czasów tenisistek plasuje się wciąż na ósmym miejscu. Już wcześniej zajęła się myśleniem o życiu po zakończeniu kariery. Inwestuje w nieruchomości. Kilka miesięcy temu zaś otworzyła w Krakowie własny hotel.

 

Za swoje dokonania sportowe i promowanie sportu oraz Polski otrzymała odznaczenia państwowe - w 2013 roku Złoty Krzyż Zasługi, a niespełna dwa miesiące temu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Jest blisko związana ze swoją młodszą siostrą Urszulą. W przeszłości nieraz startowały razem w deblu, wygrywając w 2007 roku w Stambule. W grze podwójnej zwyciężyła jeszcze w 2011 roku w parze z Słowaczką Danielą Hantuchovą.

 

Po ogłoszeniu zakończenia kariery zapowiedziała, że nie żegna się całkowicie z tenisem. Od czasu do czasu bierze jeszcze rakietę do ręki. Obecnie czas wypełniają jej w większym stopniu inne obowiązki. Na początku stycznia została Ambasadorką Dobrej Woli UNICEF, a od początku marca bierze udział w programie "Taniec z gwiazdami".

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze