FC Barcelona wraca na Camp Nou

Piłka nożna
FC Barcelona wraca na Camp Nou
fot. PAP

Po trwającej od 19 lutego serii spotkań wyjazdowych, w tym dwóch z Realem Madryt, piłkarze Barcelony wracają do rywalizacji na Camp Nou. W sobotę podejmą Rayo Vallecano w 27. kolejce ekstraklasy. Pogrążeni w kryzysie "Królewscy" zagrają z Realem Valladolid.

W połowie lutego w hiszpańskich mediach pisano, że te cztery mecze na wyjeździe "zdefiniują sezon" Barcelony. Katalończycy zmierzyli się kolejno z Olympique Lyon w Lidze Mistrzów (0:0; rewanż w środę), Sevillą w lidze (4:2), Realem Madryt w Pucharze Króla (3:0) i ponownie z "Królewskimi" w La Lidze (1:0).

 

Takie rozstrzygnięcia dały Barcelonie awans do finału Copa del Rey, w którym 25 maja zmierzy się z Valencią, oraz praktycznie wykluczyły madrytczyków z rywalizacji o tytuł mistrzowski. Trzeci w tabeli Real ma już 12 punktów straty do prowadzących Katalończyków i pięć do lokalnego rywala - Atletico.

 

Rayo Vallecano to przedostatni zespół hiszpańskiej ekstraklasy, który nie wywalczył ani jednego punktu w pięciu ostatnich kolejkach. Nie powinien zatem sprawić większych problemów rozpędzonemu liderowi, nawet jeśli Barcelona zagra w częściowo rezerwowym składzie, aby oszczędzać siły na rewanż z Lyonem.

 

W szatni Realu powodów do radości nie ma. "Królewscy" przegrali cztery z ostatnich pięciu spotkań, licząc wszystkie rozgrywki, i odpadli z Pucharu Hiszpanii i Ligi Mistrzów. Po porażce z Ajaxem Amsterdam u siebie 1:4 media informują o konflikcie pomiędzy kapitanem Sergio Ramosem a prezesem Florentino Perezem. Na domiar złego w tym meczu kontuzji doznali Lucas Vazquez oraz Brazylijczycy Casemiro i Vinicius Junior. Ten ostatni ma problem z więzadłem w kolanie i zabraknie go prawdopodobnie do końca sezonu.

 

- Wiadomo było, że to będzie dla nas sezon przebudowy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czekają nas trudne czasy. Drużyna musi teraz spróbować odzyskać pewność siebie i rozwijać się, żeby stawić czoło kolejnym wyzwaniom - zaznaczył Vinicius Junior na łamach hiszpańskich mediów.

 

Mecz w Barcelonie zaplanowano na sobotę na godz. 18.30, z kolei Real zagra na wyjeździe z Realem Valladolid w niedzielę o 20.45.

 

Wicelider Atletico Madryt podejmie Leganes w sobotę o 16.15. Gospodarze będą musieli radzić sobie bez szefów formacji pomocy - Koke oraz defensywy - Urugwajczyka Diego Godina. Obaj pauzować będą za kartki.

 

Za plecami Barcelony, Atletico i Realu trwa walka o czwartą pozycję, dającą awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Obecnie zajmuje ją Getafe, które ma 42 punkty i w sobotę o 20.45 zagra u siebie z zamykającą tabelę Huescą. W ubiegłym tygodniu słabo radzący sobie beniaminek sprawił jednak sporą niespodziankę, pokonując Sevillę 2:1.

 

Getafe ma dwa punkty przewagi nad ekipą Alaves, która w sobotę o 13 podejmie Eibar. Na kolejnych lokatach sklasyfikowane są: Sevilla - 37 pkt oraz Valencia i Betis Sewilla - po 36. W tej części tabeli jest jednak bardzo "ciasno" i wiele może się zmienić nawet w ciągu tygodnia.

PN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze