Mecz rozpoczynający 23. kolejkę Fortuna 1 Ligi miał wszelkie predyspozycje, by jeszcze przed pierwszym gwizdkiem być nazywanym hitem. O trzy punkty miały bowiem rywalizować ze sobą druga z trzecią drużyną w tabeli, cały czas liczące się w kontekście walki o awans do Ekstraklasy. Co więcej, obie miały po czterdzieści punktów, co jeszcze bardziej podnosiło temperaturę.

 

Na jedenaście kolejek przed końcem sezonu w lepszej sytuacji była Stal, która nie tylko pełniła funkcję wicelidera, ale również legitymowała się imponującą serią ośmiu zwycięstw w lidze z rzędu. ŁKS złapał z kolei w ostatnim czasie zadyszkę i zremisował trzy spośród pięciu ostatnich meczów, choć w minionej serii gier podopiecznym Kazimierza Moskala udało się odblokować z Garbarnią (3:0).

 

Wszystko to sprawiało, że bezpośrednia konfrontacja dwóch ekip walczących o powrót do Ekstraklasy niosła ze sobą proporcjonalnie duży ładunek emocjonalny.

 

Początek meczu nie spełnił jednak oczekiwań kibiców, ponieważ przypominał raczej "piłkarskie szachy". Żadna z ekip nie była w stanie stworzyć sobie klarownych sytuacji do strzelenia gola i dopiero w 16. minucie sygnał do ataku dał gospodarzom Andreja Prokić, który w ostatniej chwili został zatrzymany przez Rozwandowicza.

 

Chwilę później obrońca łodzian zanotował jednak kompromitującą stratę, po której w sytuacji sam na sam znalazł się wspomniany wcześniej Prokić. Próbę Serba w kapitalnym stylu obronił jednak kapitan gości - Michał Kołba.

 

Podopieczni Moskala pierwszą składną akcję przeprowadzili dopiero w 22. minucie, jednak po dośrodkowaniu Daniego Ramireza, Wojciecha Łuczaka w ostatniej chwili zablokował Mateusz Spychała.

 

Trzy minuty później kolejną fenomenalną paradą popisał się Kołba, który obronił groźną "główkę" Prokicia, po centrze Grzegorza Tomasiewicza. Napastnika Stali znowu nie upilnował Rozwandowicz, co stanowiło kolejny kamyczek do jego ogródka.

 

Po przerwie dwudziestoczterolatek znowu był w centrum uwagi, ale już w pozytywnym aspekcie. Najpierw w 50. minucie po strzale jednego z gospodarzy, piłkę ręką zatrzymał obrońca ŁKS, jednak sędziujący zawody Robert Marciniak doszedł do wniosku, że odległość między uderzającym a broniącym zawodnikiem była zbyt mała i w zagraniu nie było celowości.

 

Chwilę później akcja przeniosła się do "szesnastki" gospodarzy, gdzie Josip Šoljić poślizgnął się i wpadł na nogi Piotra Pyrdola doprowadzając do jego upadku. Tym razem arbiter z Krakowa nie miał wątpliwości i odgwizdał rzut karny, do którego podszedł Rozwandowicz. Prowokować próbował go stojący między słupkami bramki Stali Seweryn Kiełpin, który pokazywał przeciwnikowi, gdzie powinien strzelać. Obrońca uderzył właśnie w to miejsce, jednak zrobił to na tyle mocno, że bramkarz nie dał rady zatrzymać piłki i prowadzenie gości stało się faktem.

 

W 76. minucie żółtą kartką ukarany został Lukas Bielak, który po dwóch minutach obejrzał kolejny kartonik i musiał zejść z boiska. Wydawało się, że gospodarze będą w stanie wykorzystać grę w przewadze i doprowadzić do wyrównania.

 

Najbliżej byli w 91. minucie, gdy strzałem w kierunku dalszego słupka popisał się Łukasz Wroński i był na tyle precyzyjny w swojej próbie, że w istocie obił słupek bramki strzeżonej przez Kołbę.

 

Ostatecznie wynik meczu już się nie zmienił i to ŁKS wykonał milowy krok w kierunku walki o awans do najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej. Piłkarze Stali mogą żałować, że nie udało im się ograć na własnym stadionie głównych rywali w kontekście walki o awans do Ekstraklasy, jednak do końca sezonu pozostało jeszcze jedenaście kolejek, więc wszystko może się zdarzyć.

 

Stal Mielec - ŁKS Łódź 0:1 (0:0) 
Bramka: Maksymilian Rozwandowicz 53' (karny)

 

Stal: Seweryn Kiełpin - Mateusz Spychała, Jonathan de Amo, Martin Dobrotka, Krystian Getinger (81' Marcel Gąsior) - Grzegorz Tomasiewicz (70' Mendi), Josip Šoljić, Maciej Urbańczyk (82' Łukasz Wroński), Bartosz Nowak, Łukasz Janoszka - Andreja Prokić.

 

ŁKS: Michał Kołba - Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz, Kamil Juraszek, Adrian Klimczak - Dani Ramírez (80' Maciej Wolski), Lukáš Bielák, Bartłomiej Kalinkowski, Wojciech Łuczak (63' Patryk Bryła), Piotr Pyrdoł - Rafał Kujawa (90' Jewhen Radionow).

 

Żółte kartki: Tomasiewicz, Wroński - Łuczak, Bryła, Bielák, Wolski, Kalinkowski.


Czerwona kartka: Lukáš Bielák (77', za drugą żółtą).

 

Sędziował: Robert Marciniak (Kraków).