Broniący tytułu Warriors przegrali dwa poprzednie mecze przed własną publicznością. Spotkanie z Nuggets zaczęli jednak bardzo dobrze i po ośmiu minutach prowadzili 27:8. Duża w tym zasługa Thompsona, który w samej tylko pierwszej kwarcie uzyskał 15 pkt.

 

W drugiej części gry przyjezdni ze stanu Kolorado niespodziewanie zniwelowali stratę, ale na więcej nie było ich stać. Gospodarze znów w kilka minut zbudowali wyraźną przewagę i już do końca kontrolowali przebieg spotkania.

 

Thompson trafił m.in. dziewięć z jedenastu rzutów za trzy punkty. W zwycięskim zespole bardzo dobrze zagrał też Kevin Durant, zdobywca 26 pkt. - Jednej nocy nie jesteś w stanie poprawić wszystkich mankamentów w grze, ale to dobry początek powrotu na właściwe tory i gry jaką prezentowaliśmy wcześniej - powiedział trener Warriors Steve Kerr.

 

Dla Nuggets najwięcej punktów - po 17 - zdobyli rezerwowi: Monte Morris oraz Malik Beasley. - Rywale byli wyraźnie lepsi, a gdyby nie nasi zawodnicy z ławki, to zostalibyśmy kompletnie rozbici - przyznał szkoleniowiec gości Mike Malone.

 

W tabeli Konferencji Zachodniej Warriors prowadzą z 45 zwycięstwami i 20 porażkami. Bilans Nuggets to 43-22. Pościg za tą dwójką kontynuuje Houston Rockets (40-25). Teksańczycy wygrali siódme spotkanie z rzędu, tym razem we własnej hali z ekipą Philadelphia 76ers 107:91.

 

Mecz wyrównany był tylko na samym początku. Później przewaga gospodarzy nie podlegała dyskusji. Ich liderem tradycyjnie był James Harden. Słynny brodacz na swoim koncie zapisał 31 pkt, dziesięć zbiórek i siedem asyst. Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Tobias Harris - 22 pkt.

 

Na Wschodzie i zarazem w całej lidze najlepsi są koszykarze Milwaukee Bucks (49-16), którzy minionej nocy odpoczywali.

 

WYNIKI I TABELA NBA