Hurkacz w pierwszej rundzie pokonał Donalda Younga (6:3, 6:3), odnosząc swoje premierowe zwycięstwo w turnieju rangi ATP World Tour Masters 1000. Teraz przyszło mu się zmierzyć z 30. w rankingu ATP Pouille, który w tym roku osiągnął półfinał Australian Open.

 

W pierwszym secie Hurkacz grał jak z nut. W pewnym momencie prowadził nawet 5:1. - Nie spodziewałem się, że to spotkanie będzie tak wyglądać. (...) Pouille nie ma żadnych argumentów - mówił komentator Polsatu Sport Dawid Olejniczak. Ostatecznie, 22-latek wygrał 6:2.

 

Na początku drugiej partii Pouille się odrodził i po raz pierwszy przełamał wrocławianina. Co więcej, Francuz z każdym gemem grał coraz lepiej. Prowadził 4:0... Hurkacz nie złożył broni i zdołał jeszcze wygrać trzy gemy, ale więcej nie był w stanie zdziałać.

 

- Co powinien zrobić Hurkacz? Najprościej byłoby powiedzieć... grać jak w pierwszym secie - zauważył Olejniczak. Wyglądało na to, że 22-latek wziął sobie to do serca. W trzecim secie, dzięki zdobyciu trzech gemów z rzędu, było już 4:1. Pouille wrócił jednak do gry po tym, jak wygrał trzy kolejne... Zrobiło się 4:4. W tym momencie Polak znów objął prowadzenie, chociaż był w poważnych tarapatach - obronił cztery break pointy. W kolejnym gemie miał dwie piłki meczowe i ostatecznie wygrał seta 6:4! 

 

W trzeciej rundzie rywalem Hurkacza będzie rozstawiony z numerem szóstym Nishikori, który okazał się lepszy od Adriana Mannarino (6:4, 4:6, 7:6). Niespełna dwa tygodnie temu Polak pokonał Japończyka (7:5, 5:7, 6:2) podczas turnieju ATP w Dubaju.

 

Hubert Hurkacz - Lucas Pouille 6:2, 3:6, 6:4