Wojtek Łasicki: Kolejny dużo wyżej notowany tenisista poznał Pana siłę na korcie. Gratulacje.

 

Hubert Hurkacz: To było bardzo cenne, Lucas to fantastyczny zawodnik, bardzo się cieszę, że udało mi się go pokonać. To był bardzo dobry mecz, ważny dla mnie, bo to dodaje mi wiary w siebie i w moje możliwości.

 

To był długi mecz, aż 123 minut potrzebował Pan na odniesienie tego zwycięstwa. Nie wykorzystał Pan pierwszej piłki meczowej, później rywal miał dwie szanse na doprowadzenie do remisu 5:5. Jednak wytrzymał Pan ciśnienie i ostatecznie wygrał.

 

To był ostatni gem, myślę, że wcześniej walka toczyła się o każdy punkt. Ważnym momentem był ten, gdy przy stanie po cztery on miał 40:0 przy moim serwisie. Był wtedy praktycznie o jedną piłkę od wygrania meczu. Wystarczyło mu w kolejnym gemie utrzymać serwis. To było bardzo ważne, że jednak udało mi się wywalczyć tego gema.

Mówi pan o pewności siebie. Widać, że jest coraz większa. Przecież Pouille to tenisista, który w styczniu dotarł do półfinału wielkoszlemowego turnieju w Australii.

 

To jest fantastyczny zawodnik, dwa i pół roku temu miałem okazję z nim trenować i wiedziałem, że gra świetnie. Pokazał to na turnieju w Melbourne. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się go pokonać i wierzę, że teraz będę mógł w dużych turniejach zachodzić wysoko.

 

W trzeciej rundzie zagra Pan z tenisistą, któremu niedawno zaszedł Pan za skórę na turnieju w Dubaju. Wtedy udało się pokonać Japończyka Kei Nishikori'ego. Już myśli o kolejnym meczu i o tym, że fajnie byłoby ten wynik powtórzyć?

 

Na pewno, ale każdy mecz jest zupełnie inny. Teraz znów trzeba będzie wyjść na kort i znowu pokazać się z lepszej strony niż przeciwnik. To jest fantastyczny zawodnik. Myślę, że będzie jeszcze trudniej niż poprzednim razem. Wtedy super serwowałem, ale grałem też dobrze z głębi kortu. Myślę, że czeka nas bardzo ciekawy mecz.

 

Cała rozmowa z Hubertem Hurkaczem w załączonym materiale.

 

WYNIKI TURNIEJU W INDIAN WELLS