Owszem, Brzęczek wciąż do kadry powołuje trzech-czterech zawodników, którzy nie są oczywistościami i mogą uchodzić za stemple, które chce osobiście odcisnąć na drużynie narodowej jej obecny opiekun, ale raczej nie należy przywiązywać do tego większej wagi (np. Arkadiusz Reca, który w Atalancie Bergamo rozegrał ledwie 23 minuty w 2019 roku). Nie ma już jednak „szaleństw” takich jak jesienią ubiegłego roku, kiedy do kadry trafiali ligowcy bez reprezentacyjnego doświadczenia - Matynia, Buksa czy Pietrzak.

 

Wracają za to Michał Pazdan, który odbudował się w Turcji czy wracający do formy w Legii Artur Jędrzejczyk. Znów znalazł się w drużynie Thiago Cionek; uznany za jednego z winowajców porażki na mundialu, o którym selekcjoner mówił, że absolutnie nie pasuje do jego koncepcji. Jak usłyszeliśmy, jednym z atutów Cionka oprócz jego systematycznej gry w solidnym włoskim klubie SPAL Ferrara jest fakt, że nigdy nie kręci nosem na rolę rezerwowego w reprezentacji i jest szczęśliwy z samych przyjazdów na zgrupowania.

 

Okazało się też, że narzekanie trenera na wyjazd Przemysława Frankowskiego do dalekich Stanów Zjednoczonych, nie przeszkodziło mu w powołaniu na mecze eliminacyjne. Zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami w kadrze znaleźli się też zawodnicy reprezentacji młodzieżowej, która awansowała do finałów mistrzostw Europy we Włoszech. Po raz pierwszy powołanie dostał Robert Gumny z Lecha Poznań. To efekt nieobecności kontuzjowanego Macieja Rybusa i poszukiwań kolejnego skrajnego obrońcy. Gumny, występujący w Lechu z prawej strony, może grać również z lewej. Tyle, że to wariant bardzo awaryjny. Najprawdopodobniej na prawą stronę obrony w meczu z Austrią wybiegnie Tomasz Kędziora z Dynama Kijów, a na lewą zostanie przesunięty Bartosz Bereszyński (Sampdoria). A jeśli Bereszyński jednak zostanie na swojej prawej stronie to pierwszą opcją na lewą będzie doświadczony Jędrzejczyk.

 

Pozostali powołani z drużyny Czesława Michniewicza to Szymon Żurkowski (Górnik Zabrze) i Dawid Kownacki (Fortuna Duesseldorf). Obaj raczej z marnymi szansami na grę. Żurowskiego uprzedza w hierarchii Jacek Góralski (Ludogorec) i Mateusz Klich (Leeds United) - jeśli zakładamy, że będziemy grać dwójką defensywnych pomocników (pozycja Grzegorza Krychowiaka jest niepodważalna). Jeszcze mniejsze szanse ma Kownacki przymierzany do roli lewego pomocnika, gdzie mocną pozycję ma znów będący w wybornej dyspozycji Kamil Grosicki (Hull City).

 

Po co zatem powołania dla młodych? Przede wszystkim, aby wysłać sygnał, że jednak jakieś nowe idzie. Po drugie, aby dać możliwość otrzaskania się młodzieży w doborowym towarzystwie. Z tym, że taki Kownacki jest już w miarę otrzaskany skoro zdążył strzelić gola dla reprezentacji i zagrać na mundialu.

 

Wreszcie selekcjoner ma też „glejt” na powołanie dla swojego siostrzeńca Kuby Błaszczykowskiego. Skoro dostawał szanse gry nie mieszcząc się nawet na ławce rezerwowych Wolfsburga, to dlaczego miało by być inaczej w sytuacji, gdy gra i strzela gole dla Wisły Kraków. Nie ma jednak pewności czy Kuba zostanie wystawiony w pierwszym składzie. Wysoko stoją notowania Frankowskiego, a cichym bohaterem i zawodnikiem, którym Brzęczek zaskoczy najbardziej może być rewelacyjnie grający w Dinamie Zagrzeb Damian Kądzior.

 

Oto prawdopodobna 11 na mecz z Austrią:

Fabiański – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszyński – Frankowski, Krychowiak, Góralski (Klich), Zieliński, Grosicki – Lewandowski.