Trener norweskich skoczków: Dzięki Robertowi wszystko się zmieniło

Zimowe
Trener norweskich skoczków: Dzięki Robertowi wszystko się zmieniło
fot. PAP/EPA

Zwycięstwo Roberta Johanssona w zawodach Pucharu Świata w Oslo, będącym częścią turnieju Raw Air, sprawiło, że trener norweskich skoczków narciarskich Alexander Stoeckl po tygodniach złej passy odżył, bo do niedzielnego konkursu nie wiedział już co robić.

„Jak to widać wyraźnie - tej zimy bardzo posiwiałem, lecz była ona dla nas bardzo trudna. Ciężar niepowodzeń kumulował się z tygodnia na tydzień i stawał coraz bardziej bolesny. Naprawdę nie wiedzieliśmy już co robić, aby odwrócić ten ciąg niepowodzeń, tak jakbyśmy wpadli w jakąś czarna dziurę. Nagle dzięki Robertowi wszystko się zmieniło. Takie są skoki” - powiedział szkoleniowiec agencji NTB.
 
5 stycznia podopieczni Stoeckla odebrali na gali sportowej w Stavanger nagrodę za najlepszą w Norwegii drużynę ubiegłego roku, w którym wygrali dwa ważne konkursy - olimpijski w Pjongczangu i mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie.
 
W obecnym sezonie po nieudanym Turnieju Czterech Skoczni wyniki w Pucharze Świata były jednak coraz gorsze. Do rozpoczęcia Raw Air frustracja w Norwegii narastała i media stawały się coraz bardziej krytyczne w stosunku do austriackiego szkoleniowca, zatrudnionego przez norweską federację narciarską w marcu 2011 roku. W mediach społecznościowych pojawiły się nawet sugestie, aby rozwiązać z nim kontrakt, który upływa dopiero w 2022 roku.
 
„Wszyscy myśleli, że ten sezon będzie przynajmniej równie dobry jak ubiegły, lecz coś się stało. Jedyne zwycięstwo w PŚ do niedzieli przypadło Johannowi Andre Forfangowi, 1 grudnia w Niżnym Tagile. Na szczęście starczyło nam cierpliwości i nie daliśmy się ponieść negatywnym emocjom” - skomentował dziennik „Dagbladet”.
 
Po konkursie na skoczni Holmenkollbakken i zwycięstwie Johanssona Stoeckl był podczas rozmów z dziennikarzami wyraźnie rozluźniony i zadowolony. Sądzi, że w skoczku coś się nareszcie odblokowało i będzie teraz walczył do końca o zwycięstwo w punktacji generalnej turnieju, w którym w ubiegłym roku zajął drugie miejsce za Kamilem Stochem.
 
Ostrzegł jednak przed euforią. "W skokach jest tak, że zawodnik prowadzi 30 punktami, jak teraz Robert z Japończykiem Ryoyu Kobayashim, a jutro sytuacja może być już diametralnie inna. Może się przytrafić zły dzień fizycznie lub psychicznie, nieudany skok, albo wręcz nieoczekiwany upadek i traci się punkty. Po Oslo, do końca Raw Air mamy przecież jeszcze trzy skocznie, więc jest zbyt wcześnie oceniać kto wygra cały turniej” - podsumował szkoleniowiec.
RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze