Brodnicka i Wierzbicki oraz Oskar Kapczyński (wszyscy Tymex Boxing Promotion) trenują pod okiem Amerykanina Gusa Currena, byłego szkoleniowca Tomasza Adamka. Za niewiele ponad dwa tygodnie Wierzbickiego, który jest niepokonany – bilans 17-0, czeka pojedynek o mistrzostwo Polski z mieszkającym w Katowicach, a pochodzącym z Ukrainy Mykołą Wowkiem (15-3).

 

- Łukasz zdecydowanie rozwija się pod okiem Gusa i mam nadzieję, że dojdzie do międzynarodowych walk mistrzowskich w kategorii półśredniej. Z pewnością sporym wyzwaniem będzie pojedynek z silnym fizycznie Wowkiem, który nie dał większych szans innemu pięściarzowi Tymexu Michałowi Żeromińskiemu. Wierzę, że Wierzbicki z Currenem przygotują dobry plan taktyczny, Łukasz będzie lotny na nogach i nie da się trafić rywalowi. Z pewnością to będzie sprawdzian jego szczęki. Wierzbicki nie ma ciosu nokautującego, nie jest puncherem, ma inne atuty i musi je wykorzystać. Mocno wierzę w jego umiejętności i zwycięstwo – stwierdziła Brodnicka (16-0).

 

Na tej samej gali 29 marca o międzynarodowe mistrzostwo Polski kat. półśredniej Michał Leśniak (9-1-1) spotka się z Ukraińcem Władysławem Gelą (9-0).

 

Mistrzyni świata WBO w wadze piórkowej obecnie trenuje w Warszawie z Jackiem Dymowskim i Przemysławem Kantorowskim. Zaraz po gali w Dzierżoniowie do sztabu dołączy Curren, tzw. head coach.

 

- Świetnie mi się pracuje z Gusem, zresztą już oglądał pojedynki mojej najbliższej przeciwniczki i udzielił – na razie na odległość - wielu cennych wskazówek nad czym mamy pracować pod przeciwniczkę. Na sali treningowej wystarczy, że spojrzy, coś podpowie i od razu nabiera się większej wiary w swoje możliwości. A na co dzień Curren to bardzo inteligentny człowiek, do tego z poczuciem humoru i dystansem do siebie – dodała zawodniczka Tymexu.

 

Już wkrótce szefowie Tymexu Mariusz i Marcel Grabowscy oficjalnie ogłoszą nazwisko jej rywalki (spoza Europy) i miejsce majowej walki będącej trzecią obroną pasa World Boxing Organization.

 

- Mogę zapewnić kibiców, że nie będą się nudzić oglądając kolejny bój mistrzowski. Rywalka pochodzi z kraju, który ma wielkie tradycje bokserskie, a ona sama cały czas idzie na wymianę i ciągle chce się bić. Będą leciały iskry w ringu. Jeśli wygram, może pomyślimy o unifikacji pasów. Jedno co wiem, do walk w Polsce będę przygotowywała się w ojczyźnie. Treningi w USA i późniejsza zmiana strefy czasowej źle na mnie wpływają – zapowiedziała Brodnicka.

 

W ostatnich dniach pięściarka pochodząca z Zakroczymia koło Warszawy wzięła udział w „Małej Gali dla Wielkich Wojowników” w Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie.

 

- W ramach akcji zorganizowanej przez fundację Cancer Fighters spotkałam się z małymi pacjentami oddziału onkologii i hematologii, aby pokazać, że muszą walczyć i wspierać je w trudnej rywalizacji z chorobą. Niektóre z dzieciaków wzięły udział w treningu bokserskim, pokazywałam jak wyprowadzać ciosy, odbyły się też takie walki pokazowe, był i ring, i trenerzy w narożnikach, i nokdaun z rąk małej Hani... Jak w prawdziwym boksie. Widząc radość, uśmiech, a także zaangażowanie wolontariuszy poczułam się mocno podbudowana i wierzę, że dadzą radę – dodała.