Zdaniem wielu miał to być najciekawszy mecz ćwierćfinałowy tej edycji Pucharu Polski. Po ponad 20 latach na stadionie przy Limanowskiego pojawiła się Legia Warszawa. Wcześniej stołeczna ekipa zagrała w Częstochowie w sezonie 1997/98 w ramach rozgrywek 1 ligi, czyli ówczesnej ekstraklasy. Starcie zakończyło się remisem 1:1.

 

Mistrz Polski był bezdyskusyjnym faworytem środowego spotkania, jednak podopieczni Marka Papszuna wyrzucili z rozgrywek już jedną z krajowych potęg, Lecha Poznań. Licznie zgromadzeni na trybunach kibice wierzyli więc, że i tym razem zdołają sprawić niespodziankę. Tak dobrego początku spotkania z pewnością się jednak nie spodziewali.

 

Już w 5. minucie po ciekawej akcji gospodarze wyszli na prowadzenie. Po strzale Piotra Malinowskiego niefortunnie interweniował Radosław Majecki. Futbolówka odbiła się od słupka, potem od głowy golkipera Legii i wpadła do siatki. Gol wyraźnie zmotywował częstochowian. Przez dłuższy fragment pierwszej połowy byli stroną dominującą. Wszystko zmieniło się w 30. minucie, kiedy błąd w defensywie popełnił Arkadiusz Kasperkiewicz. Obrońca Rakowa zagrał piłkę wprost pod nogi nabiegającego Kaspera Hamalainena. Pomocnik Legii odegrał do Michała Kucharczyka, a temu nie pozostało nic innego, jak zamienić tę okazję na wyrównującą bramkę.

 

Trener Ricardo Sa Pinto skutecznie zmotywował swoich piłkarzy w szatni, bo po przerwie wyszli na boisko niezwykle zmotywowani. W 53. minucie mieli szansę, by doprowadzić do wyrównania, lecz w dogodnej sytuacji pudłował Hamalainen. Obie ekipy miały po kilka sytuacji, lecz nie potrafiły wykorzystać żadnej z nich. Gorąco zrobiło się w 87. minucie, kiedy Salvador Agra dotknął piłki ręką w polu karnym. Arbiter zdecydował się skorzystać z systemu VAR i nie podyktował rzutu karnego. Do końca regulaminowego czasu gry wynik nie uległ zmianie, więc o tym, kto będzie grał dalej zadecydowała dogrywka.

 

Mogło się wydawać, że piłkarze Rakowa nieco opadli z sił. W 102. minucie zaprzeczył temu Tomas Patrasek, którego uderzenie głową sprawiło kłopoty Majeckiemu. Również Miłosz Szczepański był bliski rozstrzygnięcia tego spotkania na korzyść gospodarzy. Kilka minut później zrobił to kapitan Rakowa Andrzej Niewulis strzałem głową po dośrodkowaniu Daniela Bartla. W końcówce Legia musiała radzić sobie w osłabieniu, bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną bramkę obejrzał Cafu za faul na Patryku Kunie.

 

Częstochowianie napisali w ten sposób nowy rozdział w historii klubu. Raków nigdy wcześniej nie wygrał z Legią Warszawa w oficjalnym meczu.

 

Raków Częstochowa - Legia Warszawa 2:1 (1:1)
Bramki: Malinowski 5', Niewulis 112' - Kucharczyk 30'

 

Raków: Jakub Szumski - Arkadiusz Kasperkiewicz, Andrzej Niewulis, Tomas Petrasek - Piotr Malinowski (116' Łukasz Góra), Igor Sapała, Petr Schwarz, Patryk Kun - Mateusz Zachara (58' Miłosz Szczepański), Sebastian Musiolik (94' Patrick Friday), Marcin Listkowski (85' Daniel Bartl)

 

Legia: Radosław Majecki - Paweł Stolarski, William Remy, Artur Jędrzejczyk, Adam Hlousek - Iuri Madeiros (75' Salvador Agra), Domagoj Antolić, Kasper Hamalainen (82' Sandro Kulenovic), Cafu, Dominik Nagy (46' Carlitos Lopez) - Michał Kucharczyk (109' Mateusz Praszelik)

 

Żółte kartki: Schwarz, Kun - Cafu, Jędrzejczyk, Carlitos

 

Czerwona kartka za dwie żółte: Cafu

 

WYNIKI I TERMINARZ TOTOLOTEK PUCHARU POLSKI