Maciej Turski: Na początku kariery zawsze istotny jest progres i zachowanie odpowiedniej aktywności startowej. Jak czujesz się przed drugą walką zawodową?

 

Anita Bekus: Czuję się zdecydowanie lepiej niż przed debiutem. Nauczyłam się naprawdę wiele i wejdę do klatki ze spokojniejszą głową. Będę potrafiła się odnaleźć w każdej sytuacji. Przed debiutem miałam sporo stresu, ale teraz będzie zdecydowanie spokojniej. Zawsze mogę liczyć na wsparcie swoich trenerów.

 

Na FEN 24 mierzysz się z Kamilą Porczyk, która - chyba można użyć takiego określenia - jest na swój sposób Twoją idolką. Czy to dodatkowo Cię motywuję?

 

Faktycznie, uprawiałyśmy tę samą dyscyplinę sportu. Zdecydowanie czuję się podwójnie zmotywowana tym fakt. Tak jak powiedziałeś, poczuję się, jakbym pokonała swoją idolkę. Jeżeli uda mi się wygrać, to będzie dla mnie podwójne zwycięstwo.

 

Spodziewasz się gierek psychologicznych ze strony Kamili Porczyk? Jesteś niezwykle skromna, a Kamila często próbuje wyprowadzać z równowagi jeszcze przed walką...

 

Widziałam, że miała w przeszłości przygotowane akcje. Wiem, że to też gra na potrzeby wypromowania walki. Nie przeszkadza mi to, a często wychodzi to na pewno z korzyścią dla obu zawodniczek. Mi to kompletnie nie przeszkadza.

 

W krótkim odstępie czasowym walkę ma także Twój partner Marcin Wrzosek. Ciężko pogodzić przygotowania? Jak to odbywa się za zamkniętymi drzwiami w Waszym domu?

 

Czasami bywa nerwowo, ale jesteśmy już do tego przyzwyczajeni. W przeszłości takie sytuacje się zdarzały, kiedy startowałam w fitnessie. Wtedy ja byłam bardziej nerwowa, a teraz on gubi kilogramy. Ja już wagę mam, więc teraz pozostaje tylko sprawa Marcina.

 

W załączonym materiale wideo rozmowa z Anitą Bekus.

 

Transmisja gali FEN 24 w sobotę od godziny 18:30 w Polsacie Sport Fight oraz od 20:00 w Polsacie Sport.