Mecz z Legią na wypełnionym po brzegi stadionie przy ul. Limanowskiego doświadczył niesamowitych emocji. W obozie Rakowa najpierw panowała radość po strzelonym golu na początku spotkania, autorstwa Piotra Malinowskiego, a następnie lekki niepokój, kiedy do remisu doprowadził Michał Kucharczyk. Przez kolejne kilkadziesiąt minut panowała nerwowość i niepewność, aby koniec końców miejscowi mogli doświadczyć euforii po zwycięskim goli w dogrywce Andrzeja Niewulisa. Co zatem czuł po tym widowisku trener RKS-u?

 

- Jestem dumny z drużyny, ze sztabu, że potrafiliśmy dokonać wielkiej rzeczy. Pokonaliśmy Legię, czego Rakowowi nie udało się dokonać w całej swojej historii, we wcześniejszych jedenastu meczach. Nikt nam tego nie zabierze i na zawsze pozostaniemy w historii tego klubu i to jest bardzo ważne - rzekł.

 

Nasz rozmówca przyznał, że zwycięstwo Rakowa z Legią to dużego kalibru niespodzianka, ale patrząc na przebieg rywalizacji - już niekoniecznie. - Uważam że mecz był wyrównany i nie widzę tutaj sensacji po przebiegu meczu. Oczywiście sensacja jest duża, bo wygraliśmy z mistrzem Polski jako pierwszoligowiec, natomiast jeżeli chodzi o przebieg meczu, to nie ma tutaj jakiejś wielkiej niesprawiedliwości - zaznaczył Papszun.

 

Na koniec warto podkreślić wspaniałą atmosferę jaka panowała w środowy wieczór w Częstochowie. Pod Jasną Górą czuć było już ekstraklasę. - Kapitalna atmosfera, drugi raz w Częstochowie od wielu lat. Cieszę się, że mogę tego doświadczyć i być częścią tej historii. Czy perspektywa awans do finału działa na wyobraźnie? Myślę, że tak, ponieważ to jest tylko krok, ale duży, żeby na tym Narodowym się znaleźć. Sądzę, że jesteśmy w takim momencie, że jesteśmy w stanie to zrobić - skwitował Papszun.

 

WYNIKI I TERMINARZ TOTOLOTEK PUCHARU POLSKI

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.